Standardy Nadspodziewanie długo dorastałam do niniejszego felietonu. Zdaje się nadejszła wiekopomna chwila by uznać fakt istnienia także w moim życiu standardów. Czemu niniejszym dedykuję ten felieton. Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie czym one są i czy wolno nam je mieć? Prawdę powiedziawszy zawsze uważałam, że posiadanie standardów jest czymś złym i pysznym. Mężczyźni tak chętnie krytykują kobiety za ich materializm i próbę znalezienia idealnego materiału genetycznego, iż sama uznałam za złe pragnienie by ten mój człowiek był piękny i wiecznie młody. Czego niewiedzawszy jako 20 latka, związałam się z panem idealnym. Wysoki brunet, o kanciastym kształcie twarzoczaszki, czarnych, przenikliwych oczach. Zgodnie z ówczesnym standardem posiadał on naturalną i niewymuszoną sterydami rzeźbę ciała oraz świadczące o pracowitości dłonie z charakterystycznymi żyłkami. Patrząc na jego długie rzęsy oczyma wyobraźni widziałam z równie pięknymi co taty rzęsami naszą córkę. Widzą...