Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ciasto drożdżowe – felieton o tym, że nigdy nie przestajemy być kobietą

Godzina 10.36 to dziś dla mnie bardzo ważna godzina. Kto wie czy to, nie jest najważniejsza w tej dekadzie mojego życia godzina. O tej właśnie godzinie przykryłam lnianą ściereczką swój pierwszy drożdżowy chleb, do   jego pierwszego wyrośnięcia. Wyrabiając ciasto przyszła do mnie taka oto myśl, że NIGDY NIE PRZESTAJEMY BYĆ KOBIETĄ. Choć ta nasza kobiecość bywa wredna i wybredna, impulsywna i delikatna, trudna, nieznośna, histeryczna i himeryczna. Choć ta nasza kobiecość tak nas czasem strasznie wkurza, boli, rani, dokucza, to nigdy nie przestajemy być tą kobietą, której obraz kiedyś w swojej głowie narysowałyśmy. Choć doświadczenia uczą by na wiele lat schować ją do szuflady na samym końcu strychu, to i tak nigdy, nie przestajemy być TĄ KOBIETĄ Z TYCH NASZYCH DZIEWCZĘCYCH SNÓW. Choć na naszej drodze stają ci nie męscy mężczyźni, którzy oduczają nas bycia kobiecą kobietą, choć kobiecość staje się jednym wielkim problemem, choć wychodzi z mody, choć nie pasuje do realiów na...
Najnowsze posty

Dwieście dwadzieścia dwa słowa na temat samorozwoju

  Dwieście dwadzieścia dwa słowa na temat samorozwoju   Od chwili poczęcia do ostatniego tchnienia czegoś się uczymy. Uczymy się oddychać, patrzeć, myśleć, chodzić. Uczymy się prosić, wymuszać, stawiać na swoim. Już w   pierwszym roku   swojego życia uczymy się mówić pierwsze Nie. Choć wiele osób zaprzecza sensowi zdobywania nowych umiejętności wszyscy się uczymy, każdego dnia. Właśnie z powodu tych zaprzeczeń powstał termin „ świadomego rozwoju”. Ludzi w rozwoju podzieliłabym na kilka grup.   Są jednostki, które po zdobyciu podstawowych umiejętności zaprzestają zdobywania kolejnych. Świadomie podejmują one decyzje by pozostać tzw. „wioskowym głupkiem”. Wioskowe głupki, krytykują i wyśmiewają wszystkich, którzy szprycują się współczesnym coachingiem, czytaniem książek, wszelkimi terapiami, studiami kursami. Są jednostki, które z uporem maniaka pochałaniają wszystko, co nosi znamiona nowej wiedzy. Ci kołczocholicy, biegają z kursu na kurs. Są niczym...

Odciąć przeszłość

Odciąć przeszłość Przeszukuję komputer w nadziei, że znajdę coś jeszcze czego usunięcie spowoduje odcięcie. Po kilka razy kopiowały się z telefonu dawne foldery. W śród zdjęć dostrzegam swoją buzie 20 lat młodszą. Spostrzegam dawne miejsca, pracę, przyjaźnie. Nagle ciszę przerywa głos. Ten głos, który kocham najmocniej ze wszystkich głosów, który mi mówi „zjedz i idź spać” Jakie to trafione, przecież jest środek nocy a ja dziś zjadłam tylko śniadanie. Nawet z zaświatów, kochana Babcia przywraca mnie do porządku. Szukam dalej, kasuje dalej. Choć oczy wypełniły już łzy, mam przecież plan … odciąć się od resztek przeszłości. Kolejne zdjęcie, kolejny film, kolejni ludzie. Wciąż mam co kasować, choć tyle już skasowałam przez te lata. I nagle widzę ją. Tak małą jak małe bywają figi. A potem jej mamę, karmiącą resztę swoich szczeniąt. Jeszcze w norce wydłubanej w rozciętej rampie. I ta moja dokumentacja z czasów budowy, przecinana zdjęciami szczeniąt, głupola i ich mamy. Po spoj...

Jegomość

Jegomość Znałam kiedyś człowieka. Każdy znał kiedyś, jakiegoś człowieka. On jednak to był wyjątkowy jegomość Jak nikt inny umiał dać w kość   Trzepnął mnie kiedyś między oczy Mało mi mózg nie wyskoczył Taki to był gość, Jego mość   Dnia pewnego nie wytrzymałam kaprysów jego Odeszłam dnia tego na całego Sam sobie życie mość, Skoroś taki jegomość 02.02.2026    

Pragnienie wolności absolutnej

  Pragnienie wolności absolutnej Odkąd pamiętam chciałam być dorosła. Nigdy nie pragnęłam niczego bardziej niż niezależności, która zdawała mi się drogą do wolności. Dzieciństwo wspominam jako koszmar zależności od rodziców i silne pragnienie totalnego uniezależnienia się od nich. Proszenie o pieniądze, dyrdymały związane z życiem pod czyjeś dyktando były dla mnie tragedią nie do zniesienia. Tak lubiana zabawa lalkami przez moją siostrę, dla mnie ledwie rok starszej była totalną dziecinadą. Zupełnie jak gdybym urodziła się pamiętając jeszcze poprzednie wcielenie, gdy zmarłam nagle, jako świeżo upieczona maturzystka. Odkąd stałam się istotą samodzielnie chodzącą po tym świecie, łaziłam własnymi drogami. Najlepiej czułam się łażąc samotnie po Babcinym sadzie. Choć od tamtej pory minęło 40 lat, cały czas kocham samotne spacery po Babcinym sadzie. Korony brzóz i świst ich liści jest jednym z moich ulubionych dźwięków a kora silnego dębu jest tym do czego kocham się tulić. Nawet ś...

Lekka łatwa i przyjemna historia

Opowiadanie Tej historii opanowałam do perfekcji. Potrafię to robić w pierwszej osobie równie łatwo co w bezosobowej trzeciej. Te historie potrafię opowiadać jako mentor- ku przestrodze, jako przedsiębiorca – jako element biografii wybitnego człowieka i jako ja Barbara, która jej doświadczyła. Te historie potrafię opowiadać bez emocji jak bym cytowała poradnik psychologiczny i emocjonalnie, jak bym czytała dobrą powieść, która do samego końca trzyma w emocjach. Moja osobista historia, najmniej wiarygodnie brzmi gdy opowiadam ją jako ja. Ja – Barbara Jastrzębska – która osobiście jej doświadczyła. Opowiadanie tej historii najmniej wzrusza samą mnie, gdy ją opowiadam. Zauważyłam, że nie ma człowieka na którym by nie zrobiła wrażenia. Nawet największa bezduszność nie umie przejść obok niej obojętnie. Ta historia to prawdziwy wyciskacz łez. Walka dwóch aniołów, z których jeden ciągle próbuje zniszczyć drugiego a ten drugi dzielnie staje ponad to czym został ugodzony. Jakże pi...

Mamy czas

 Mamy czas Krzysztofa poznałam mniej więcej rok po przeprowadzce na filipiny. Nigdy bym nie pomyślała, że parkując obok czyjegoś auta można poznać tak wartościowego człowieka. Nasza znajomość zaczęła się dość banalnie. Mój Opel parkował obok jego opla. Ludzie różnych marek tak mają, ze lubią stawać obok siebie i to był ten przypadek. Po kilku miesiącach zauważyłam, że nie tylko ja ze wszystkich miejsc wybieram to obok czarnej omegi ale i omega jak by celowo na pustym parkingu wybierała miejsce obok granatowej vectry. Tylko tyle wystarczyło by pewnego dnia zajechać na nasze miejsca razem i zagadać typową dla miłośników marki rozmowę. Chwile później okazało się, że gdy wychodzę po przekątnej od mojego balkonu jest jego balkon a jeszcze szybciej że jest on dość sympatycznym sąsiadem, który nie pozwoli nawet ledwie poznanej koleżance dźwigać zakupów. Bardzo długo to była poprawna relacja sąsiedzka. Dzień dobry, dowiedzenia i tyle. Zaczęliśmy się bardziej kolegować gdy mój opel ...