Wracam do domu Od ostatniego spotkania z Ireną minęło 3 lata. W tym czasie, przez świat przetoczyła się pandemia, wojna, inflacja, fala samobójstw, bankructwa kilkuset firm i kilku banków. Świat się zmienił. Zmienił się ten globalny świat i ten mój. Nie ma już Taty, nie ma Basi, Wójcia Adama. Trawnik pod moimi oknami zamienił się w 4 pasmową drogę wiodącą na ledwie 800 metrów od moich okien oddaloną obwodnicę warszawy. Mała Laura, mieszkająca nade mną już nie wychodzi z płaczem do przedszkola. Teraz do dorosła Panna, która w tym roku poszła do pierwszej komunii Świętej. Mikołaj, jej brat, ówczesny komunista, jest dziś nastolatkiem, odwiedzanym przez swoją pierwszą dziewczyną. Świat się zmienia. Kiedy ostatni raz piłam kawę z Ireną, pod jej sercem rosło dziecie, które dziś ma prawie 4 lata. Nie poznałam go. Nasze drogi się rozeszły. Ona została w domu z dzieckiem, ja otworzyłam własną firmę, oddając jej cały swój czas i świat. Nasze spotkanie jest niczym klamra paska...