Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą anegdoty

To do list – dwa słowa o listach rzeczy do zrobienia

  To do list – dwa słowa o listach rzeczy do zrobienia   Odkąd ostatni raz pisanie było zaplanowanym aktem przemocy nad waszymi oczami, minęło sporo czasu i jeszcze więcej zdarzeń. Bardziej lub mniej trafione związki, relacje, interesy, przeprowadzki, nowe pasje. Nagle się okazało, że w przestrzeni stworzonej do pracy twórczej, brakuje miejsca na samą twórczość. Przełomem okazało się pytanie mojej przyjaciółki, na temat domowej gimnastyki. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak: - Nie rozumiem wąsko, jak ty, mieszkająca sama nie masz czasu na ćwiczenia. W moim domu na kanapie leży mąż, coś ogląda i wykiwa moją gimnastykę, do pracy wychodzę o 6 rano a wracam około 18. Ty natomiast mieszkasz sama, nikt ci nie przeszkadza, masz pracę gdzie sama decydujesz ile pracujesz i ile zarabiasz. Nie rozumiem twojego podejścia.   Tak oto zostało zasiane pierwsze ziarenko, w mojej głowie. No właśnie jak to możliwe, że nie mam przestrzeni do pisania, ćwiczenia, zarabian...

Status ofiary

  Odkąd zaczęłam pisać bloga minęło 8 może nawet 12 lat. Kiedy pierwszy raz wchodziłam na te drogę, myślałam tylko o nim. O tym, że tęsknie, o tym że czekam, o tym, że boje się tego co robi gdy jest w trasie. Kiedy wreszcie przestał jeździć, ja przestałam pisać. Choć wcale nie było sielankowo, to chyba właśnie wtedy najmniej chciałam by wiedział co tak naprawdę myślę. No i stało się. Codzienność uderzyła mu do głowy, a w połączeniu z alkoholem, jego uczyniła sprawca mnie ofiara przemocy domowej. Wreszcie uciekłam. I znów zaczęłam pisać. Tym razem o swoim stawaniu na nogi. Tym razem chciałam by wiedział, co myślę, co czyje, jak sobie radze. Może chciałam mu dokopać a może postawić na nogi. Zapewne jedno i drugie. W 7 rocznice naszego rozstania, moje myśli i życie było już bardzo daleko od Niego. Dopiero po 7 latach przestałam czuć, że jak mawiał należę do niego. Nie dobiegliśmy do 8 rocznicy rozstania, w moim życiu pojawił się stalker. Ktoś zupełnie inny, choć i ...

Rzeczywistość bohatera

  Rzeczywistość bohatera   Rzeczywistość zdaje się być czymś zupełnie innym, niż wszystko co sobie o przyszłości, wyobrażamy.   Wyruszając w podróż bohatera mamy wielkie plany, wizje, nadzieje, marzenia. Tymczasem, rzeczywistość to wszystko weryfikuje, z marzeń drwiąc.   Kiedy już spotkasz wszystkich znajomych, których całe lata nie widziałaś. Kiedy już spełnisz pierwsze marzenia. Kiedy już nacieszysz oko zapomnianymi miejscami. Kiedy okryjesz wady nowego partnera.   Wtedy przychodzi moment, ten moment, kiedy dawne marzenia stają się rzeczywistością. Słodko gorzką rzeczywistością. Po krótkiej chwili zachwytu rozglądasz się dookoła i widzisz, co wyrosło z ziaren, które sadziłaś wyruszając w podróż bohatera.   Z czasem, odkrywasz, że kiedy stały się, codziennością, nie budzą już takiego zachwytu. Wówczas, odkrywasz że wszystko o czym marzyłaś było snem który już śniłaś. A twoim największym marzeniem, staje się powrót do przeszł...

Autor swojego życia

Ostatnich kilka dni spędziłam ze znajomym, który o patologiach wie zdecydowanie więcej niż inni. Sam dziś zupełnie normalny człowiek. Samotny Ojciec dwójki dzieci, na których świadectwach są czerwone paski. Jakoś wiąże koniec z końcem. W domu przesadny porządek. Byle jak ale coś tam ugotowane. Opowiadał mi o swojej przeszłości i o tym jak żyją jego znajomi. Nie mieści mi się w głowie, że człowiek w moim wieku, silny zdrowy, 40 latek mieszka w melinach gdzie ze stołu się zrzuca a nie sprząta. Gdzie kranu się nie odkręca bo wanna robi za śmietnik rzeczy. Nie mogłam uwierzyć, że są domy gdzie ludzie nie myją się po 2/3 tygodnie. A to dopiero początek tej góry. Pluskwy, gruźlica, picie najtańszego alkoholu i palenie najgorszych papierosów. Wysłuchałam tez opowieści o więzieniach, o znaczeniu każdego słowa i tatuażu. Dowiedziałam się, że więzień przeciętnie nawet raz w tygodniu nie bierze prysznica i czasem nawet raz na godzinę nie opuszcza celi. Przez 3 wieczory nasłuchałam...