Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą blog

Ciekawość ran

 Na warsztatach moja niezwykła przewodniczka, Iza z Mocnej Ty, opisując te sytuacje powiedziała „bo on cie zrani, oj zrani i to bardzo” po czym dodała już nie tylko do mnie lecz do nas wszystkich „dziewczyny, jeśli mężczyzna mówi, że was zrani to on na pewno was zrani, a mówiąc to dokładnie wie jak to zrobi”. Kwartał później pan ideał znów tuli mocniej niż inni, znów patrzy czulej niż inni, znów jest magia, znów jest ta jedna chwila. I chociaż wież, że on cię bardzo zrani, w tych ramionach jest ci tak dobrze. Zdrowy rozsądek i cały wszechświat już ci powiedział, że to się źle skończy a mimo to, chcesz złamać własne zasady, by poznać ciąg dalszy tej niezwykłej historii. O zgrozo jesteś ciekawa tej rany, która zakończy te historie. Twoja podświadomość znalazła sposób by obejść sygnały ostrzegawcze, by przy znaku stop postawić zielone światło, by przy zamkniętej bramie zostawić otwartą furtkę. Nikt ci nie obiecał, ze będziesz tam szczęśliwa. Nikt ci nie dał gwarancji miłoś...

Rzecz o stawianiu granic

  Rzecz o stawianiu granic   Tyle się mówi, czyta, pisze o stawianiu granic, o obronie swojego terytorium. Tyle się mówi o tym by bronić swojego zdania i swoich wartości. Tyle się mówi o szacunku do siebie i wymaganiu go od innych względem nas samych. Tyle się mówi…   Internet pełen jest mądrali, lansujących się na światowej sławy autorytery, którzy uczą jak stawiac granice, jak mówić nie, jak niedać się wykorzystywać. Dziś każdy może być światowej sławy mentorem, który radzi jak masz żyć. Kwestia pieniędzy jakie wydasz na kampanie w internecie. Tylko tyle i talent mówcy, wystarczy byś słuchał z zapartym tchem, przypadkowego człowieka. Największe pieniądze w ostatnich latach zarabia się na mówieniu innym jak mają żyć. Tracisz przyjaciół, rozwalasz relacje budowane latami, bo ktoś ci pokazał jak budować granice, ściany, mury, tamy i fosy wokół siebie. Im więcej tych murów tym mniej przyjaciół a więcej tych kołczów, którzy radzą ci jak masz żyć. Dawniej ...

Wyznanie anonimowego biznesmena

  Wyznanie anonimowego biznesmena Od zera do milionera   Cześć, jestem Basia, mam 41 lat i jestem prezesem we własnej spółce z o. o. Wybrałam te branże, bo mnie zachwyciła. Bardzo lubię swoich klientów, mniej dostawców, choć też. Najbardziej jednak podoba mi się specyfika tej branży, wymagania jakie stawia przede mną.   W prowadzeniu własnej firmy najbardziej cenię, to kim się dzięki niej staje. Ten nieustanny rozwój, elastyczność, reagowanie na wszystko co się dzieje. Kocham to, że nic się nieda zaplanować, a co z pozoru mogło by się wydawać w brew mojej poukładanej i perfekcyjnej naturze. Zodiakalnie jestem Panną, nie zodiakalnie też. Lubie porządek, lad, poukładanie. Nie umiem funkcjonować w chaosie, w nieprzewidywalności, w bałaganie. Te cechy bardzo się przydają gdy prowadzisz firme, bowiem porządek w dokumentach jest fundamentem. Dokładnie te same cechy bardzo utrudniają pracę we własnej firmie, bowiem to przez nie stajesz się perfekcjonistą i pracohol...

Okiem blondynki o prawdzie

  Okiem blondynki o prawdzie   Mądrzy tego świata mówią, że prawda nas wyzwoli. Wielcy kołczowie tego świata krzyczą by stanąć w prawdzie. Największy mądrale tego świata, karzą się mierzyć z prawdą. A ja myślę, że na świecie istnieją   3 prawdy: twoja prawda, moja prawda i gówno prawda.   Z ta prawda podobnie jak z racja jest tak, że tam gdzie opowiadający tam prawda i każdy ma swoją racje tak samo prawdziwą jak nie prawdziwą.   Czyli prawdy nie ma. Zdanie, osad sytuacji, opis zdarzenia, ludzi, nas samych. Prawda na tyle twarzy ilu ludzi jej doświadczających. Prawda ma tyle twarzy ilu ludzi ją opowiadających.   Stań w prawdzie… No stań ale czy zobaczysz w niej prawdziwa prawdę? Czy za miesiąc dane zdarzenie, osobę, przedmiot, emocje będziesz widział w ten sam sposób? Czy ten nowy laptop za miesiąc będzie tak samo fajny jak po tygodniu użytkowania? Czy ten super człowiek, będzie tak samo życzliwy gdy dajesz mu prezent, co gdy pros...

Rzecz o Lubieniu Siebie

  Lubię siebie   Popatrzyłam na swoje zdjęcia. Te stare, te nowe. Te wczorajsze, te dzisiejsze. Te samej i te ze znajomymi. Te z psem i te z papugiem. Popatrzyłam na zdjęcia, które robiłam morzu Popatrzyłam na zdjęcia, które robiłam ptakom, zwierzakiem, ludziom Patrzę…   I wiecie co myślę? Że lubię być mną. Bardzo lubię być sobą. Bardzo lubię siebie. Kocham swoje życie w każdym jego aspekcie.   Zdjęcie za zdjęciem, uśmiech za uśmiechem, Blask słońca odbijający się w oczach. Wiatr we włosach. Kilka pasji. Kilka spraw związanych z życiem zawodowym. Przyjaźń, rodzina, miłość….   Lubię być mną. Lubię świat, który buduje. Lubię miejsca, które odwiedzam. Lubię sztukę, którą tworze. Lubię auto, którym jeżdżę. Lubię notatki, notatniki, notesy, pamiętniki z którymi się nie rozstaje. Lubię swoje poranki, południa i wieczory. Lubię to co mam, to kim jestem i to kim się otaczam Lubię siebie Tą dobra i tą zła. T...

samotność w tłumie

O rozdawaniu siebie   Podobno, Świeca nie gaśnie od tego, że zapala się od niej druga świeca. Gaśnie gdy brakuje jej tlenu. Podobno Pomagając innym ludziom pomagamy przede wszystkim sobie. Pomagamy czy uciekamy, od własnych problemów?   Z coraz większym smutkiem, zerkam na zdjęcie sylwestrowej imprezy. Ledwie 2 lata temu było nas tyle. Ledwie dwa lata temu, było nam razem tak fajnie. Gdzie są Ci wszyscy ludzie? Kto pozostał? Czemu kogoś już nie ma? Ledwie 2 lata, a wszystko jak by zgasło.   Tradycyjny sylwester „U wąskiej” Wszyscy uśmiechnięci, zadowoleni. Dom wypełniony po brzegi pozytywną energią. Ja bryluje na salonach. Slawciu przyniósł pasztet z Ciecierzycy i 2 letniego Oskara. Aga wpadła w kocich uszach, przeczuwając że przywitam ją w swoich króliczych. Magda nie miała wolnej brytfanny, wiec zrobiła tiramisu w wielkiej misce. Z Iwonką cały rok planowałyśmy ten dzień. Sałatka Rafała okazała się jednak nie być tak dobra jak obiecywał, wiec ws...

To do list – dwa słowa o listach rzeczy do zrobienia

  To do list – dwa słowa o listach rzeczy do zrobienia   Odkąd ostatni raz pisanie było zaplanowanym aktem przemocy nad waszymi oczami, minęło sporo czasu i jeszcze więcej zdarzeń. Bardziej lub mniej trafione związki, relacje, interesy, przeprowadzki, nowe pasje. Nagle się okazało, że w przestrzeni stworzonej do pracy twórczej, brakuje miejsca na samą twórczość. Przełomem okazało się pytanie mojej przyjaciółki, na temat domowej gimnastyki. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak: - Nie rozumiem wąsko, jak ty, mieszkająca sama nie masz czasu na ćwiczenia. W moim domu na kanapie leży mąż, coś ogląda i wykiwa moją gimnastykę, do pracy wychodzę o 6 rano a wracam około 18. Ty natomiast mieszkasz sama, nikt ci nie przeszkadza, masz pracę gdzie sama decydujesz ile pracujesz i ile zarabiasz. Nie rozumiem twojego podejścia.   Tak oto zostało zasiane pierwsze ziarenko, w mojej głowie. No właśnie jak to możliwe, że nie mam przestrzeni do pisania, ćwiczenia, zarabian...

Status ofiary

  Odkąd zaczęłam pisać bloga minęło 8 może nawet 12 lat. Kiedy pierwszy raz wchodziłam na te drogę, myślałam tylko o nim. O tym, że tęsknie, o tym że czekam, o tym, że boje się tego co robi gdy jest w trasie. Kiedy wreszcie przestał jeździć, ja przestałam pisać. Choć wcale nie było sielankowo, to chyba właśnie wtedy najmniej chciałam by wiedział co tak naprawdę myślę. No i stało się. Codzienność uderzyła mu do głowy, a w połączeniu z alkoholem, jego uczyniła sprawca mnie ofiara przemocy domowej. Wreszcie uciekłam. I znów zaczęłam pisać. Tym razem o swoim stawaniu na nogi. Tym razem chciałam by wiedział, co myślę, co czyje, jak sobie radze. Może chciałam mu dokopać a może postawić na nogi. Zapewne jedno i drugie. W 7 rocznice naszego rozstania, moje myśli i życie było już bardzo daleko od Niego. Dopiero po 7 latach przestałam czuć, że jak mawiał należę do niego. Nie dobiegliśmy do 8 rocznicy rozstania, w moim życiu pojawił się stalker. Ktoś zupełnie inny, choć i ...

list do zagubionej

  Są tacy ludzie po, których sprząta się latami. Bywa, że nazywamy je bratnimi duszami, wielkimi miłościami, sercem dla nas bijącym z serc najdroższym. Przychodzą znikąd, pojawiają się nagle i nie spodziewanie. Po ich spotkaniu nic już nie jest takie jak przedtem. Nic już nie jest takie jak było. Nic już nie jest tak kolorowe. Kwiaty więdną na łąkach. Niebo ciągle pochmurne. Słońca niemal brak. Nawet trawa nie jest tak zielona jak dawniej. Tylko księżyc jak by swiecił coraz jaśniej. Każdej nocy, blask jego w oczy twe bije. Ech, te nasze księżyce… Ech te nasze księżyce, co światłem od słońca świecą odbitym. Świat przypomina mroczną noc. I tylko ten księżyc, tak bije po oczach co noc.   Ech, moja droga, nikt tak nie zna twego bólu i cierpienia jak znam je ja. Jak, że brutalne bywają noce, gdy ten księżyc tak bije po oczach. Wiesz dobrze ty. Wiem dobrze ja. Są noce, które tak trudno zapomnieć. Są noce, które strach zapomnieć. Są blaski księżyca ludzk...

Czym się karmisz?

  Czym si ę karmisz?   Czym karmisz swoje ciało, swoją dusze, swoje myśli? Czym karmisz swoje oczy? Czym napełniasz swoje myśli?   Co dominuje twoje jestestwo?   W pytaniu czym się karmisz, zawarta jest odpowiedź na pytanie czemu w twoim życiu jest tak a nie inaczej? Myślisz, że działasz na złych ludzi jak magnes. A może sam ich zapraszasz swoimi negatywnymi myślami?   Myślisz, że nie masz szczęścia? A może swoimi negatywnymi myślami zapraszasz do życia nieszczęścia?   Myśl pcha nas ku działaniom. A co, jeśli Ci powiem, że to Ty sam, pozwalasz w życiu rozpychać się cudzym frustracjom?   Czy pozwalając się panoszyć toksycznym ludziom ty Sam, nie pozwalasz by toksyny zalepiały ci każdą komórkę?   A co jeśli Ci powiem, że przyciągamy to czego jest w nas brak? A co jeśli ci powiem, że masz wybór? Możesz w każdej chwili zaprosić do swojego życia szczęście, to będzie go więcej i więcej każdego dnia.   ...

Rzeczywistość bohatera

  Rzeczywistość bohatera   Rzeczywistość zdaje się być czymś zupełnie innym, niż wszystko co sobie o przyszłości, wyobrażamy.   Wyruszając w podróż bohatera mamy wielkie plany, wizje, nadzieje, marzenia. Tymczasem, rzeczywistość to wszystko weryfikuje, z marzeń drwiąc.   Kiedy już spotkasz wszystkich znajomych, których całe lata nie widziałaś. Kiedy już spełnisz pierwsze marzenia. Kiedy już nacieszysz oko zapomnianymi miejscami. Kiedy okryjesz wady nowego partnera.   Wtedy przychodzi moment, ten moment, kiedy dawne marzenia stają się rzeczywistością. Słodko gorzką rzeczywistością. Po krótkiej chwili zachwytu rozglądasz się dookoła i widzisz, co wyrosło z ziaren, które sadziłaś wyruszając w podróż bohatera.   Z czasem, odkrywasz, że kiedy stały się, codziennością, nie budzą już takiego zachwytu. Wówczas, odkrywasz że wszystko o czym marzyłaś było snem który już śniłaś. A twoim największym marzeniem, staje się powrót do przeszł...