Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jessica Ołpel ma własną firmę

  Jessica Ołpel ma własną firmę Pamiętam jak nagrywałam słynną Jessicę Ołpel i jej blondyńskie przygody. Zabawa była przy tym przednia, tak moja osobista jak i wszystkich, których wciągałam w te groteskę. Gdy za sprawą stalkera nomen omen jednego z artystów grających w Bajaderce, projekt został wstrzymany dowiedziałam się że to było głupie, wcale nie śmieszne a wręcz żałosne. Jedynie pies tęsknił za ubieraniem przeciwsłonecznych okularów i gwiazdorzeniem. Wraz ze śpiączką projektu ze mnie uszło całe życie i drugie tyle radości, które ta blond mądrala w okularach przeciwsłonecznych wnosiła w moje życie. Postać jaką stworzyłam była jedną wielką pozytywnością. Uwielbiałam grę słów i amerykańsko polski język. Kochałam przeinaczać fakty w sposób tak banalny, że wręcz oczywisty. Dziś tworząc treści na stronę swojej firmy wpadłam na pomysł by nagrać jakiś firm. Wtedy stanęła obok mnie moja radosna blondynka i rzekła mi po swojemu… spoko damy rade w bajaderce nie takie rzeczy robił...
Najnowsze posty

Samotność z wyboru

  Samotność z wyboru Bywają momenty, gdy wena wzbiera niczym wezbrana tama. Wówczas to słowa zrywają więzy dyplomatycznego milczenia i tworzą wzburzone kanonady słow. Wylewają się one bez ładu i składu zatapiając wszystko na swojej drodze. Wiele osób ma do mnie żal, że ich opuściłam, że z nich zrezygnowałam, że odeszłam, że byłam brutalna w słowach i czynach. Te same osoby mówią, że „nagle, coś mi odpaliło”. W naszym, życiu bywają skrajne dni, uczucia i emocje. Jedne są bardzo pozytywne inne bardzo negatywne. Zastanawiam się czy prawdziwych przyjaciół poznaje się w dobre czy złe chwile? Zauważyłam, bowiem że gdy chce się podzielić dobrą wiadomością- to zwykle słyszę, jak komuś jest źle. Natomiast gdy informuje o złych wiadomościach, ludzie jak by instynktownie wyczuwają, że będą musieli coś z siebie dać i nawet nie odbierają. Pewnego dnia, rankiem pojechałam do lekarza, zabierając ze sobą pyszną kanapkę domowej roboty i umawiając się ze sobą, że cokolwiek lekarz mi nie ...

Recenzja na dziś „Twoje domowe biuro” Laura Vanderkam

  Recenzja na dziś „Twoje domowe biuro” Laura Vanderkam W szale przedświątecznych przygotowań, jak co roku, zajrzałam do ulubionej księgarni na rogu ulic Chmielnej i Szpitalnej w Warszawie. Wśród wielu tytułów, w turbo obniżonych cenach, znalazłam ten, który miał zrewolucjonizować moją pracę i dzienną efektywność. Robiąc nowe zakupy, byłam w trakcie czytania Pisma Świętego. Do dokończenia zostało mi ledwie kilka Ewangelii Nowego Testamentu. Zmierzałam ku końcowi mojego osobistego Mont Everestu, gdy na mojej półce pojawiła się długo wyczekiwana książka o pracy zdalnej. Początek nowego roku to idealny moment, by wdrożyć nowe nawyki, pomyślałam. Zdalnie pracuję od 2005 roku. Przez te 20 lat nauczyłam się, że domowe obowiązki, rodzina i przyjaciele nierozumiejący, że „w domu to także praca”, oraz przesadnie długie listy zadań to największe utrudnienia. Coś, co ja robię od dwóch dekad, stało się modne w czasach pandemii. Wcześniej nikt nas nie uczył, co mamy ze sobą zrobić, gdy...

Słoneczniki

   LISTY DO …   Im bardziej pytałam Zory, o czym chce opowiedzieć tym bardziej u mojego boku stawał On. Spacerował ze mną, pokazywał kolejne murale, szeptał do ucha … napisz coś wreszcie. Im bardziej pytałam Zory, o czym mam napisać tym bardziej czułam ciepło jego spojrzenia. Dziś więc pozwolę Jej napisać list do Wilka, przy którym lubiła przysiadać i za namową którego okryła prawdziwą magie poranka. Człowieka, który kochał włóczyć się po miastach, zbierał murale, kochał Jazz i przez którego pokochała słoneczniki. Kochany Krzysiu, wiem że czytasz – Ty zawsze czytałeś i Ty zawsze przypominałeś, że urodziłam się by pisać. Każdy z postów traktowałeś z namaszczeniem. Na każdy czekałeś. Do każdego zachęcałeś. Zwłaszcza do tego.   Ten więc jest wyłącznie dla Ciebie… Kochany Krzysiu, czy tam gdzie jesteś wolno czytać blogi? Czy tam gdzie jesteś wolno oglądać spektakle, odwiedzać galerie, fotografować murale? Czy tam gdzie jesteś wolno spacerować, włóczyć się bez celu, pozna...

Pstrąg

W życiu trzeba być pstrągiem, płynącym pod prąd w górę rzeki. Tymczasem każe nam się być karpiem grzebiącym w mule.   Strasznie mnie denerwują ludzie, którzy próbują decydować o cudzym życiu. Pod płaszczykiem dobrych intencji, podcinają skrzydła, uwieszają do rąk kajdany a do szyj kamienie. Zamykają w dyby marzenia. Decyzje o tym jak ktoś ma żyć zapadają w ich głowach, z ich własnych powodów, ograniczeń, potrzeb i wizji. Wciąż nie pojmuję, jak można być tak beztroskim morderca cudzych marzeń, wizji, ideałów, pragnień. Świat jest pełen toksycznych hejterów. Mam wrażenie, że jest ich w ostatnim czasie cały wysyp. Rozszerzyła się ta zaraza za pośrednictwem internetu na niespotykaną w dziejach wszechświata skałę. Gdyby dziś, żył jakikolwiek dawny wynalazca czy artysta, nie powstało by ani jedno dzieło, ani jeden wynalazek ani nawet ten cały internet.   Ludzie bardzo lubią decydować o cudzym życiu. Wyśmiewają urodę- zabraniają kobiecie być piękną. A przecież czuć to...

Wszystko co mamy to czas

  Wszystko co mamy to czas Pszczoła żyje od 30 do 90 dni. W trakcie swojego życia produkuje zaledwie 1 łyżeczkę miodu. Cykl życia os jest jeszcze, krótszy bo zaledwie 12 do 22 dni. Życie tych zwierząt polega na pracy, wykonywaniu zadań dla których się urodziły. Jednak ostatnie dni ich życia polegają na poznawaniu świata, odkrywania miejsca w który pracowały. Co mnie ujmuje to, że osy ostatnie dni swojego życia poświęcają na poznawanie świata, tak po prostu. Wykonały swoje zadanie i odpoczywają podróżując. Ludzie na ostanie lata swojego życia dostają emeryturę. Nie muszą już pracować, ich obowiązki podobnie jak u pszczół czy os zostały wykonane, zatem mogą odpocząć i poznać świat. Po 30 nasze ciało zaczyna nam wystawiać rachunki za to jak było przez nas traktowane, zaniedbywane lub genetycznie skonstruowane. Nasze ciało, surowy sędzia wytyka nam wszystkie błędy. Wytyka nam brak snu, przepracowanie, sposób poruszania. Wytyka nam odległość od życiodajnego tlenu w miejscach nas...

Sigma i król Mroku

  Sigma i król Mroku   Życiem Zory zdawał się rządzić instynkt i silny pęd ku wolności. Świadoma swej bezbronności, poszukiwała kogoś kto dał by jej poczucie przynależności. Te dwie skrajności czyniły ją ciągle rozdartą miedzy potrzebami serca i duszy a ciała i rozumu. Zora w równym stopniu pragnęła pozostać wolna i niezależna co ważna i ukochana. By pogodzić obie skrajności ze wszystkich podchodzących wilków wybierała te, które pachniały wiatrem. Zakochiwała się w nich bez pamięci, oddając im całe życie, moc, siłę energie. Uciszając własne instynkty, próbowała się dostosować i gdziekolwiek pasować. Serce wilka bije jednak zbyt mocno by umiała się stać psem.   Zora była typem samotnika. Ten przy którym się zatrzymywała musiał kochać samotność możniej niż ona. Wybierała wiec, Wilki silne, mocne, niezależne, zdolne przeżyć same, wolne.   Najbezpieczniej Zora czuła się nocą, gdy wszyscy spali. Przemykała niepostrzeżenie między łowiskami. Nocami nikt ...