Jessica Ołpel ma własną firmę Pamiętam jak nagrywałam słynną Jessicę Ołpel i jej blondyńskie przygody. Zabawa była przy tym przednia, tak moja osobista jak i wszystkich, których wciągałam w te groteskę. Gdy za sprawą stalkera nomen omen jednego z artystów grających w Bajaderce, projekt został wstrzymany dowiedziałam się że to było głupie, wcale nie śmieszne a wręcz żałosne. Jedynie pies tęsknił za ubieraniem przeciwsłonecznych okularów i gwiazdorzeniem. Wraz ze śpiączką projektu ze mnie uszło całe życie i drugie tyle radości, które ta blond mądrala w okularach przeciwsłonecznych wnosiła w moje życie. Postać jaką stworzyłam była jedną wielką pozytywnością. Uwielbiałam grę słów i amerykańsko polski język. Kochałam przeinaczać fakty w sposób tak banalny, że wręcz oczywisty. Dziś tworząc treści na stronę swojej firmy wpadłam na pomysł by nagrać jakiś firm. Wtedy stanęła obok mnie moja radosna blondynka i rzekła mi po swojemu… spoko damy rade w bajaderce nie takie rzeczy robił...
Samotność z wyboru Bywają momenty, gdy wena wzbiera niczym wezbrana tama. Wówczas to słowa zrywają więzy dyplomatycznego milczenia i tworzą wzburzone kanonady słow. Wylewają się one bez ładu i składu zatapiając wszystko na swojej drodze. Wiele osób ma do mnie żal, że ich opuściłam, że z nich zrezygnowałam, że odeszłam, że byłam brutalna w słowach i czynach. Te same osoby mówią, że „nagle, coś mi odpaliło”. W naszym, życiu bywają skrajne dni, uczucia i emocje. Jedne są bardzo pozytywne inne bardzo negatywne. Zastanawiam się czy prawdziwych przyjaciół poznaje się w dobre czy złe chwile? Zauważyłam, bowiem że gdy chce się podzielić dobrą wiadomością- to zwykle słyszę, jak komuś jest źle. Natomiast gdy informuje o złych wiadomościach, ludzie jak by instynktownie wyczuwają, że będą musieli coś z siebie dać i nawet nie odbierają. Pewnego dnia, rankiem pojechałam do lekarza, zabierając ze sobą pyszną kanapkę domowej roboty i umawiając się ze sobą, że cokolwiek lekarz mi nie ...