Dwieście
dwadzieścia dwa słowa na temat samorozwoju
Od chwili
poczęcia do ostatniego tchnienia czegoś się uczymy. Uczymy się oddychać,
patrzeć, myśleć, chodzić. Uczymy się prosić, wymuszać, stawiać na swoim. Już w pierwszym roku swojego życia uczymy się mówić pierwsze Nie.
Choć wiele
osób zaprzecza sensowi zdobywania nowych umiejętności wszyscy się uczymy,
każdego dnia. Właśnie z powodu tych zaprzeczeń powstał termin „ świadomego
rozwoju”.
Ludzi w
rozwoju podzieliłabym na kilka grup.
Są
jednostki, które po zdobyciu podstawowych umiejętności zaprzestają zdobywania
kolejnych. Świadomie podejmują one decyzje by pozostać tzw. „wioskowym głupkiem”.
Wioskowe głupki, krytykują i wyśmiewają wszystkich, którzy szprycują się współczesnym
coachingiem, czytaniem książek, wszelkimi terapiami, studiami kursami.
Są jednostki,
które z uporem maniaka pochałaniają wszystko, co nosi znamiona nowej wiedzy. Ci
kołczocholicy, biegają z kursu na kurs. Są niczym ćpuni uzależnieni od
kolejnych eventów. Rowzój jest ich pasą, sposobem by czuć się lepszymi od
wioskowych głupków. W praktyce to poczatkujący amatorzy, ale oni jeszcze długo
się tego nie dowiedzą.
Jest tez mój
ulubiony typ rozwojowców tzw. Eremita.
Eremita
przeszedł szereg kursów, fascynacji kołczami a nawet bycia mentorem dla
wioskowych głupców. Eremina zachwyca się filozofią Sokratera, prowadząc
nieustanne dysputy z samym sobą. Eremita przeszedł jak zapewne myśli sam o
sobie, wszystkie fazy rozwoju i już wie, że najlepiej rozmawiać samemu ze sobą stawiając
przy tym samemu sobie sokratejskie pytania. Nikt bowiem nie jest mądrzejszy od
niego samego.
Eremita
chadza samotnie, zamyśla się patrząc w przestrzeń. A odpowiedzi na pytania szuka
w szumie drzew.
Bywa, że Ewremita
ma przerośnięte Ego, lub grzmi przesadną pokorą. Niezależnie od tego w jakiej
fazie rozwoju jest jego ego on na wszystkich patrzy jak na dusze nie przebudzone.
Dusza
przebudzona się nie ujawnia. Żyje skromnie zwyczajnie. Średnia wartość majątku
materialnego nazywa wyższością duszy nad Ego. Stroni od wioskowych głupków. Czasem
zapala światło kołczoholikom. Nie ma potrzeb innych niż te które wskazuje mu
dusza.
Strasznie do
skomplikowane, a w sumie zupełnie proste.
Cały ten rozwój
polega na tym, że ciągle coś budujemy i burzymy by zbudować lepsze.
Bez sensu.
Ale tak właśnie jest. Bez tego się nie da odrobić lekcji i pójść dalej. A lekcje
wracają niemal jak w podstawówce. Bowiem rozwój odbywa się przez doświadczenia.
Jeśli chcesz nauczyć się być bogaty, najpierw musisz stracić to co już miałeś. Jeśli
chcesz prawdziwie kochać najpierw musisz ileś miłości stracić. Epikurczycy
twierdzili, że uczymy się przez doświadczenia. Na tym polega właśnie cały szkopuł
rozwoju, że im bardziej chcemy się czegoś nauczyć tym większy wpierdziel
dostaniemy.
Jeśli komuś
się wydaje, że ten cały samorozwój to lekka, łatwa i przyjemna droga to znaczy
że jest na poziomie wioskowego głupka. Jeśli twierdzi, że to dobra zabawa,
która uczyni go więcej wartym od wioskowych głupków. To znaczy, że dopiero
zaczyna swoja przygodę i jest na etapie uzależnienia od coachingu. A jeśli
chadza samotnie to znaczy, że jest Eremitą.
Prawdziwy
rozwój bywa cholernie bolesny i jest liczonym w dekadach procesem.
Jeśli nie
jesteś gotowy spędzić cholera wie ilu lat w kamieniołomie jakim jest twój
własny umysł, pozostać na etapie wioskowego głupka i nie trać czasu ani
pieniędzy na książki i eventy.
Największym ciężarem
samorozwoju jest samotność. Na pewnym jego etapie jesteśmy samotnymi Eremitami
bowiem nigdzie nie pasujemy ale też i nikt nie pasuje już nam.
Nikt przy
zdrowych zmysłach sam z siebie by sobie tego nie zrobił. Cały ten rozwój to
lata ciężkiej harówy w kamieniołomie. W dodatku płacimy za to ciężkie pieniądze.
A cena jest bardzo bolesna, bowiem płacimy rozwodami, chorobami, bankructwami,
przyjaźniami.
Niby w
każdej chwili można się wycofać ale gdy się już tak dużo zainwestowało, to jakoś
żal.
Dzisiejsze
dwieście dwadzieścia dwa słowa na temat samorozwoju, chciałam zadedykować
wszystkim wioskowym głupkom. Którym wydaje się, że cokolwiek wiedzą o ludzkiej
naturze, uczuciach, życiu. To dzięki takim właśnie ludziom wdrapałam się na ten
szczyt i wiem jak nie chce już żyć!
To dzięki ludziom,
którzy chcieli tylko brać nauczyłam się jak wielką wartością jest to co mam.
To dzięki
fałszywym przyjaciołom, wiem jak wielką wartość niesie prawda.
To dzięki
tym wszystkim wioskowym głupkom wiem że szacunek jest najcenniejszym
składnikiem naszego majątku.
To dzięki
tym wszystkim wypełniaczom pustki tak kocham samotność.
O rozwoju
nie da się powiedzieć ani w dwustu dwudziestu dwóch słowach ani w dwustu
dwudziesty tysiącach słów. Czasem jednak życie nas do niego zmusza. Czasem nas
nie zmusza ale jest nam za ciasno w tym co już mamy. A czasem nie mamy odwagi
ruszyć po więcej i to też jest ok. Bo cokolwiek by to nie było, ważne by było w
zgodzie z wami samymi.
Nie każdy
jest zdolny być Eremitą i nie każdy zdolny jest zrozumieć ciężar jego wyborów. Cała
magia rozwoju prowadzić winna do punktu, gdzie nie szukamy atencji i nie pytamy
o zgodę na bycie sobą. Cała reszta to zwykłe ozdobniki.
Carl Jung
twierdzi, że jestem duszą przebudzoną. Ja jednak wolę o sobie mówić Eremitka.
Ściskam z serdecznością
Zora.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz