Zadra Gdy wyruszałam w te podróż nikt nie dawał mi szans na przejście bodaj 1 metra. Pierwszą noc spędziłam upita 4 kieliszkami lubelskiej antonówki, na zakłaczonym dywanie kuzynki. Kolejnych kilka nocy spałam na tylnej kanapie swojego auta. Gdy wreszcie dotarłam do domu rodziców było mi wszystko jedno czy leże na dywanie czy na czymkolwiek innym. Po prostu leżałam wstając na siusiu i papierosa. Fakt, że się fajki kończyły wymuszał na mnie wyjście z psem na spacer. W portfelu było zupełnie pusto. Radość domowników z powrotu sprawiała, że wolałam spać w samochodzie. Po 11 latach wspólnego życia, zupełnie nie miałam własnego życia. Pokój, który znów stawał się moim pokojem jeszcze tydzień wcześniej był naszym pokojem. Samochód pełen nierozpakowanych bambetli był naszym samochodem. Pieniądze, które wchodziły na moje konto był jego pieniędzmi. Nawet mój pies był jego psem. Jedno co w tamtym czasie było tylko moje to te papierosy, za które z każdej strony miałam awantur...