Przejdź do głównej zawartości

Zazdrość

 

Zazdrość

 

Gdy jesteś etatowym empatą bardzo łatwo cie zatrzymać w twoich ambicjach i sukcesach jednym acz wybitnie skutecznym „jak ja ci zazdroszczę, też bym tak chciała”.

Etatowemu empacie, natychmiast zapala się lampka, że oto jego sukces kogoś rani. W tym momencie podświadomie zaczyna sabotować własne ambicje, plany, dokonania. Jednocześnie chowając radość do kieszeni i przekonując rozmówcę, że tak naprawdę to nic wielkiego. A prawdziwy sukces, to odniósł a i owszem ale jego rozmówca.

Empatia to wielka zmora i główny hamulcowy empatów. Zatem  słysząc coś takiego, pozytywny empata popada w pesymizm, gdyż jego radość rani tych którzy nawet nie wyruszyli w jego podróż.

Im bardziej empata słyszy jakie to ma szczęście- tym bardziej sam w nie wątpić zaczyna.

Zazdrość to strasznie destrukcyjna emocja. Z jednej strony pozbawia nas samych zdolności cieszenie się z tego co mamy. Z drugiej jest energetycznym wampirem, który pozbawia sił obiekt naszej zazdrości. Z trzeciej zaś zaczynasz umniejszać własnemu szczęściu, by przypadkiem nikt cie z niego nie okradł.

Po tygodniach analizowania jak beznadziejne mam życie, wobec tej która zazdrości mi mojego, pomyślałam by przyjąć te zazdrość.

Skoro tak mi go zazdroszczą to, może jednak jest ono coś więcej warte niż mi samej się zdaje?

 

Może faktycznie to moje życie jest zdecydowanie fajniejsze, niż mi samej się zdaje?

Może to, że nie mam tych wszystkich problemów, które oni mają jest czymś czego warto mi zazdrościć?

A może skoro tak mi zazdroszczą pozwolić im się z tego ograbić? Tym razem jednak oddać im wszystko. Ten wierzchołek góry lodowej razem z całym dnem, z którego wyrasta?

Empata zwykł oddawać biały szczyt, który jaśnieje w słońcu. Zostawiając dla siebie to co trudne i bolesne a na czym zbidowany ten sukces. A gdyby tak, jednen raz oddać wszystko? Przestać się trzymać kurczowo, tych wszystkich korzeni, lekcji, trudu z jakim żeśmy ten szczyt zdobyli?

Czy nie było by to szczytem okrucieństwa?

Przed laty straszna anna, postanowiła odebrać mi adonisa, u którego boku żyłam. Brutalnym cięciem, pozbawiła mnie pięknie wyglądających wspólnych fotografii, mieniących się w słońcu jako ten biały szczyt lodowej góry. Trwając w rozpaczy pewnego dnia odpuściłam, pozwalając by go sobie zabrała ale z jednym warunkiem – całego. Zarówno tego, który pięknie wygląda na zdjęciach jak i tego, który nosi w sobie mrok ciemniejszy niż smoła. Od tamtej pory czuje się wolna, a wieść gminna donosi, że szybko pożałowała kradzieży mi chłopaka.

Oddanie jej go w całości było szczytem okrucieństwa. Ale czy uczciwym było mi go kraść? Złodziej trafia do więzienia i dokładnie taki los spotkał straszną anne. Nie żal mi jej. To była jej decyzja, jaki los ją spotkał.

Innym razem moja rodzona siostra przytachała do rodzinny przepięknego rasowego kota. Dzieło sztuki bym rzekła. Patrząc na swojego uroczego acz kundla, pomyślałam, że zdecydowanie całe szczęście w tej rodzinie zgarnęła moja siostra. Poczułam zazdrość. Ale zaraz za nią odpalił mi się empata z pytaniem, czy chciałabym by to utraciła? Zamieniałam zazdrość na inspiracje. Dziś gdy dopadają mnie tak naturalne emocje jakimi jest zazdrość myśle o puchatym Edim, który całe dnie śpi i moim szalonym kundlu który (jak to pies), zdecydowanie lepiej pasuje do mnie.

Gdy ktoś mi mówi „zazdroszczę ci” odbieram to jako próbę okradzenia mnie z czegoś na co ciężko pracowałam.

W wymiarze energetycznym zazdrość, jest takim właśnie złodziejem.

Najzabawniejsze, że kiedy już ktoś nam to coś ukradnie zupełnie nie umie z tego potem korzystać.

Ten ukradziony chłopak był po prostu chłopakiem jakich wiele. Cała ta fajność brała się z tego jak inspirowała go do życia kobieta, u boku której go kochanka poznała. Ta firma ma wartość jaką nadadzą jej ludzie, którzy ją zbudowali. Bez serca jej założycieli to po prostu numer nip jakich wiele. Piękna długa sierść kota jest wynikiem pielęgnacji jaką wykonał jego właściciel. A radość w oczach kundla jest odbiciem radości jego właściciela.

Można ukraść wierzchołek góry lodowej. Tylko, że bez tej zanurzonej w lodowatej wodzie podstawy on się po prostu rozpuści. Z podstawy zaś wcześniej czy później wyrośnie nowy, kto wie czy nie piękniejszy szczyt.

 

Jak wielu jest ludzi, którzy zazdroszczą nam wszystkiego. Pracy, męża, rodziny, znajomych, spokoju, adrenaliny, widoku za oknem, pieniędzy w portfelu.

Nikt jednak nie wie, jak wielką drogę przeszliśmy bo to tak właśnie było.

Ile trudu kosztuje pokonywanie siebie by dojść na ten szczyt.

Z wiekiem nauczyłam się nie walczyć ze złodziejami. Chcą, niech zabierają ale wszystko, także ten trud wiodący do celu.

Z doświadczeniem zrozumiałam, że skoro mi zazdroszczą to może dowód, że to wszystko jest więcej warte niż sama to widzę?

Może w chwilach, gdy tak bardzo w siebie wątpimy warto spojrzeć na zazdrośników ze współczuciem, że oto nie sa sami zdolni by wyruszyć w naszą podróż?

 

Ściskam

Zora

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwiatki na dzień Matki

  Kwiatki na dzień Matki Obserwując przedwyborcze zmagania kandydatów na Prezydenta RP, zauważyłam że jedną z istotniejszych kart przetargowych, są prawa kobiet. Politycy prawicy stają w obronie dzieci nie narodzonych. Lewicy zaś w obronie prawa do decydowania o własnym ciele przez kobiety. Temat kobiet rozgrywany jest niczym rozdzielana szmata, między sępami. Argument jaki padł przez pytającego w jednej z debat brzmiał „kobiety nie chcą rodzić bo boją się, że nie będą mogły potem usunąć dziecka”. Przyznaje, że jest to jeden z większych absurdów jakie słyszałam. Ta teza powinna brzmieć raczej „kobiety nie chcą uprawiać sexu bo boją się że nie będą mogły usunąć błędu chwilowej przyjemności” lub „mężczyźni nie chcą mieć dzieci, więc unikają związków z kobietami bo nie można szybko pozbyć się potem kłopotu”, „ludzie nie mają ochoty na stosowanie antykoncepcji” itp. Generalnie każdy inny argument, niż ten który usłyszałam. Dziennikarka jednak wybrała najgłupszy z możliwych sposób wal...

Lekka łatwa i przyjemna historia

Opowiadanie Tej historii opanowałam do perfekcji. Potrafię to robić w pierwszej osobie równie łatwo co w bezosobowej trzeciej. Te historie potrafię opowiadać jako mentor- ku przestrodze, jako przedsiębiorca – jako element biografii wybitnego człowieka i jako ja Barbara, która jej doświadczyła. Te historie potrafię opowiadać bez emocji jak bym cytowała poradnik psychologiczny i emocjonalnie, jak bym czytała dobrą powieść, która do samego końca trzyma w emocjach. Moja osobista historia, najmniej wiarygodnie brzmi gdy opowiadam ją jako ja. Ja – Barbara Jastrzębska – która osobiście jej doświadczyła. Opowiadanie tej historii najmniej wzrusza samą mnie, gdy ją opowiadam. Zauważyłam, że nie ma człowieka na którym by nie zrobiła wrażenia. Nawet największa bezduszność nie umie przejść obok niej obojętnie. Ta historia to prawdziwy wyciskacz łez. Walka dwóch aniołów, z których jeden ciągle próbuje zniszczyć drugiego a ten drugi dzielnie staje ponad to czym został ugodzony. Jakże pi...

Pukając do zamkniętych drzwi

  Pukając do zamkniętych drzwi Gdy pierwszy raz rozstawałam się z M, powiedział „rozumiem, że musimy się terez rozstać, masz racje fatalnie się zachowałem, ale proszę zamknij brame ale pozostaw lekko uchyloną furtke” Mniej więcej 3 miesiące później znów byliśmy razem. To rozstanie było nam bardzo potrzebne. Po pierwszym rozstaniu i po pierwszym powrocie, zmieniło się dosłownie wszystko. Mam wrazenie, że żadne z nas nie zmarnowało tych miesięcy bez siebie. Po tych paru miesiącach rozłąki, jeszci siłyze wiele lat tworzyliśmy naprawdę zgrany duet i bardzo fajny związek. On dopiero wtedy stał się naprawdę dobrym związkiem. Po kolejnym rozstaniu, nasz związek przetrwał ledwie rok. Ale to były zupełnie inne okoliczności. Niestety tym razem stanęła między nami straszna anna, która wyzwalała w nim tak silną agresje, że już nic się z tym nie dało zrobić. Gdy pojawiają się nieporozumienia, warto walczyć. Niestety gdy pojawia się przemoc, nie ma już co ratować. Brak szacunku, zawsze pro...