Przejdź do głównej zawartości

Zachody słońca

 

Zachody słońca

Zachody słońca, niezmiennie mi przypominają, że niezależnie od tego jak ciężki bywa nasz bagaż- wydarza się coś pięknego.

Niezależnie ot tego, jak trudne bywają noce. Ptaki witają każdy dzień radosnym śpiewaniem.

Po każdej burzy, nawet tej która najwięcej niszczy wraca na niebo słońce.

Natura niezmiennie uczy mnie, że choć byśmy nawet nie mieli cienia nadziei i tak będzie pięknie.

Bywają w życiu takie sytuacje, które nie pozwalają nam widzieć cienia nadziei. Cała radość życia chowa się za ciemnymi chmurami. Ni widu ni słychu ani tych wschodów budzących radosny śpiew ptaków. Ani tych zachodów kojących zmysły. Jest tylko srogi wiatr budzący sztormy.

To nic. Pewnego dnia i tak wzejdzie słońce, budząc radosny śpiew ptaków. Tak po prostu jest i tak po prostu musi być. Żadna rozpacz i żaden ból nie są nam dane na zawsze. Czy tego chcemy czy nie one też odchodzą.

Czasem bywa tak, że tych chmur jest nieznośnie więcej, nieznośnie dużo, stanowczo za dużo. To nić, nawet one będą musiały ustąpić miejsca ciepłemu słońcu.

Bo dobro i miłość zawsze wygrywa. Nawet jeśli tak po ludzku, to wszystko nie ma najmniejszego sensu.

Dziś jestem bardziej niż zwykle słaba. Okrutnie zmęczona. Tak po ludzku zdołowana. Ale to nic. O 19 znów zajdzie słońce. Nawet jeśli nie zobaczę jego blasku nad swoim niebem. To gdzieś na drugim końcu świata zakochane pary patrząc jak po pracowitym dniu to samo dla wszystkich słonce, udaje się na spoczynek będą kochać ten jeden moment. I gdzieś na świecie, będą jaskółki, swym świstem łapać komary w blasku jego promieni.

Choć by mój dzień przesłaniały najciemniejsze burze, to pewne jest, ze gdzieś na świecie wydarzy się coś pięknego. A po jakimś czasie, to słonce wróci i nad moje niebo.

Czasem bywa tak że nasz plecak jest tak cholernie ciężki. To nic, kiedyś znów będzie lekki.

A Słońce zajdzie czyniąc i to niebo i to nasze życie, tak obłędnie pięknym. Nawet jeśli tylko przez moment.

Zora



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwiatki na dzień Matki

  Kwiatki na dzień Matki Obserwując przedwyborcze zmagania kandydatów na Prezydenta RP, zauważyłam że jedną z istotniejszych kart przetargowych, są prawa kobiet. Politycy prawicy stają w obronie dzieci nie narodzonych. Lewicy zaś w obronie prawa do decydowania o własnym ciele przez kobiety. Temat kobiet rozgrywany jest niczym rozdzielana szmata, między sępami. Argument jaki padł przez pytającego w jednej z debat brzmiał „kobiety nie chcą rodzić bo boją się, że nie będą mogły potem usunąć dziecka”. Przyznaje, że jest to jeden z większych absurdów jakie słyszałam. Ta teza powinna brzmieć raczej „kobiety nie chcą uprawiać sexu bo boją się że nie będą mogły usunąć błędu chwilowej przyjemności” lub „mężczyźni nie chcą mieć dzieci, więc unikają związków z kobietami bo nie można szybko pozbyć się potem kłopotu”, „ludzie nie mają ochoty na stosowanie antykoncepcji” itp. Generalnie każdy inny argument, niż ten który usłyszałam. Dziennikarka jednak wybrała najgłupszy z możliwych sposób wal...

Lekka łatwa i przyjemna historia

Opowiadanie Tej historii opanowałam do perfekcji. Potrafię to robić w pierwszej osobie równie łatwo co w bezosobowej trzeciej. Te historie potrafię opowiadać jako mentor- ku przestrodze, jako przedsiębiorca – jako element biografii wybitnego człowieka i jako ja Barbara, która jej doświadczyła. Te historie potrafię opowiadać bez emocji jak bym cytowała poradnik psychologiczny i emocjonalnie, jak bym czytała dobrą powieść, która do samego końca trzyma w emocjach. Moja osobista historia, najmniej wiarygodnie brzmi gdy opowiadam ją jako ja. Ja – Barbara Jastrzębska – która osobiście jej doświadczyła. Opowiadanie tej historii najmniej wzrusza samą mnie, gdy ją opowiadam. Zauważyłam, że nie ma człowieka na którym by nie zrobiła wrażenia. Nawet największa bezduszność nie umie przejść obok niej obojętnie. Ta historia to prawdziwy wyciskacz łez. Walka dwóch aniołów, z których jeden ciągle próbuje zniszczyć drugiego a ten drugi dzielnie staje ponad to czym został ugodzony. Jakże pi...

Pukając do zamkniętych drzwi

  Pukając do zamkniętych drzwi Gdy pierwszy raz rozstawałam się z M, powiedział „rozumiem, że musimy się terez rozstać, masz racje fatalnie się zachowałem, ale proszę zamknij brame ale pozostaw lekko uchyloną furtke” Mniej więcej 3 miesiące później znów byliśmy razem. To rozstanie było nam bardzo potrzebne. Po pierwszym rozstaniu i po pierwszym powrocie, zmieniło się dosłownie wszystko. Mam wrazenie, że żadne z nas nie zmarnowało tych miesięcy bez siebie. Po tych paru miesiącach rozłąki, jeszci siłyze wiele lat tworzyliśmy naprawdę zgrany duet i bardzo fajny związek. On dopiero wtedy stał się naprawdę dobrym związkiem. Po kolejnym rozstaniu, nasz związek przetrwał ledwie rok. Ale to były zupełnie inne okoliczności. Niestety tym razem stanęła między nami straszna anna, która wyzwalała w nim tak silną agresje, że już nic się z tym nie dało zrobić. Gdy pojawiają się nieporozumienia, warto walczyć. Niestety gdy pojawia się przemoc, nie ma już co ratować. Brak szacunku, zawsze pro...