Przejdź do głównej zawartości

BABOCHŁOP

 

BABOCHŁOP

 

O tym typie kobiet, ten tym istot płci przeciwnej mówi, Babochłop.

Babo-chłop to ich zdaniem człowiek płci żeńskiej /samica człowieka/, który samodzielnie zarabia na swoje i swoich latorośli utrzymanie, przyzwoicie radzi sobie w kwestiach zawodowych i finansowych, rozsądnie buduje relacje z innymi użytkownikami świata. Ten typ kobiety doskonale radzi sobie bez męskiego ramienia. Ogarnia swoje życie w pełni biorąc odpowiedzialność za każdą z jego sfer.

Babochłop. Czyli ktoś z kim nie wiadomo jak rozmawiać. Komu teoretycznie nie wiadomo jak zaimponować. Babochłop – czyli kobieta, której w sumie to nie wiadomo po co mężczyzna. Ktoś kogo ciężko zaszufladkować i do kogo ciężko się przebić.

Babochłop to kobieta z krwi i kości w pełni zintegrowana ze sobą i w pełni świadoma swojej wartości.

W dalszej części wyjaśnię czemu to właśnie Babochłopy żyją w pojedynkę.

 

Zdaniem części istot z samców człowieka, Babochłop zdolny jest wychować jedynie zniewieściałego chłopca, który nie ogarnia życia. Zatem wysyp trutni to wina Babochłopów.

W wielkim skrócie i najdelikatniej jak się da powyżej przytoczyłam punkt widzenia kilku znanych mi samców.

Czy boli mnie ten punkt widzenia?

Kiedyś bardzo, bo to właśnie w wielu z nich wypatrywałam tego człowieka, który ogarnie męską część życia.

Odkąd jednak zrozumiałam i zobaczyłam czemu cześć kobiet  tak doskonale ogarnia swoje życia, firmy, rodziny zdałam sobie sprawę, że do krytyki silnych i niezależnych kobiet zdolny jest jedynie chłopiec. Chłopiec, który chce się wiecznie bawić i ani myśli wziąć odpowiedzialność za męską część życia.

 

Dlaczego zatem kobiety, z natury tak słabe i zależne od mężczyzn stają się tak męskie, sile, niezależne i czemu wybierają życie w pojedynkę?

Bo tak jest po prostu łatwiej!

Niestety przerażająca część współczesnych 40 a nawet 50 latków z męskością ma tyle wspólnego co zawartość ich portków.

Nawet jeśli potrafią ogarnąć męską cześć życia to, im się nie chce wysilać.

Łatwiej jest marudzić, że kobieta jest za bardzo niezależna niż poświęcić kilka godzin własnego życia by jej pomóc ogarniać dom, zakupy, finanse. Po co, skoro można raz na rok przyjechać dobrze się pobawić i wyjechać udając bohatera.

Z nim czy bez niego, życie się ogarnie. Po co biedak ma się wysilać na bycie miłym, dłużej niż trwa jego chuć? Jest przecież tyle kobiet, które nic nie wymagają, a go pragną…

 

Kobiety nie stają się silne bo chcą. Kobiety stają się silne bo u ich boku stanął ktoś nieodpowiedzialny.

Kobiety nie stają się męskie bo chcą. Stają się takie bo u ich boku staną ktoś kto nigdy nie staną do swojej PRAWDZIWEJ MĘSKOŚCI. O której bynajmniej nie stanowi różowy pinki łinki zerkającej z bokserków, poziom testosteronu czy wielkość samczego ego!

Moim zdaniem prawdziwego mężczyznę charakteryzuje odwaga do czegoś tak trywialnego jak dbanie o dom, odwaga do bycia lojalnym wobec jednej kobiety, odwaga do zmiany swojego życia na rzecz jednego związku, a wreszcie odpowiedzialność za to co się przeleciało!

Bożena jak mnie irytują te szowinistyczne teksty na temat kobiet, którym się klepki odkleiły bo same ogarniają życie!

A co kurwa mają robić!

Czekać na mannę z nieba? Na księcia na białym koniu? Czy żyć w sufie i godzić się na bylejakość?

Co to ma być!

Jeżeli kobieta codziennie walczy o swoją codzienność to jest albo babochłopem, albo nimfomanką albo starą dewotką!

Żaden z tych zniewieściałych chłopców z przerośniętym ego nawet na sekundę nie zatrzyma się przy myśli, że kobieta wybiera samotność zamiast niego bo nie widzi w nim potencjału na kogoś kto uczyni jej życie lżejszym! Wręcz przeciwnie ona widzi kogoś, komu będzie musiała usługiwać tylko za to, że ten obok setek innych kobiet raz na ruski rok da jej possać swojego lizaka!

Jedna z moich koleżanek podzieliła mężczyzn wiekiem. Starsi do życia, młodsi do zabawy. Jeśli ktoś chce tylko przyjemności to musi mieć coś czego nie ma ten do życia np. kondycje i wygląd adonisa. Zatem do zabawy wybiera chłopców 15 lat młodszych. Nie liczy na nic poza dobrym sexem. Liczy się z ich nie odpowiedzialnością i niczego nie oczekuje w zamian za wspólną przyjemność.  

Ale czy ona nie ma racji?

Skoro i tak jej rówieśnicy tylko tego chcą, to po co marnować życie na angażowanie się w życie z trutniem, w dodatku podstarzałym i wątpliwie wartościowym w tej kwestii?

Skoro jej równolatkowi o takich jak ona mają tak złe zdanie, to po co na nich tracić czas i energie?

Skoro po upojnej nocy i tak sama będzie musiała wtachać na górę torby z zakupami? Czy nie lepiej wybrać kogoś kto rokuje na faktycznie upojną noc, niż kogoś kto stwarza w fazie godowej jej pozory?

 

Czemu kobiety stają się tak męskie i okrutne w swoich poglądach?

 

Bo wcześniej, większość tych tak zwanych babochłopów podjęło nie jedną próbę bycia normalną kobietą w normalnym związku! To jest bardzo smutne! Bo to oznacza, że to sami mężczyźni pozbawili kobiety ich cudownej kobiecości!

Bo pewnego dnia te kobiety zrozumiały, że łatwiej się żyje w pojedynkę niż z kimś kto nie dowozi najprostszych spraw!

Nie zostały dewotkami. Po prostu nie chcą się rozdawać komuś kto ich nie szanuje. Po prostu nie chcą być używane jak rzecz!

Te kobiety  pewnego dnia spojrzały na tych, którzy byli w nich i zrozumiały, że były używane! Tak moje drogie, ich ciała były używane przez tych, których imion często nie pamiętają!

Ich zasoby były niszczone, przez tych którzy samodzielnie nie byli zdolni nic zbudować.

Wreszcie wiele z tych silnych kobiet nie miało szans dojść do pełni drzemiącego w nich potencjału bo na ich barkach siedział opasły grubas, którego musiały dźwigać przez życie. Ciągle słysząc jakie to są złe, że mają ambicje.

 

Kobieta niezależna stoczyła w życiu nie jedną i nie 101 walkę. W tych walkach poznała swoją siłe i wartość! Dziś gdy w jej życiu pojawia się mężczyzna to ona słusznie oczekuje, że będzie on większy i silniejszy od niej samej. Ona już wie, że bez pomocy super samca też sobie poradzi. Nauczona własnym doświadczeniem wie, że zrobi to znacznie łatwiej niż z jakim nim. Dlatego Taka kobieta wymaga! Zatem dla rozpieszczonego przez inne kobiety chłopca, akurat ona jest nie wygodna!

Leniwemu dzieciakowi, jest po prostu wygodniej i łatwiej jest ją obrażać niż stanąc do własnej męskości.

A wystarczyło ją przytulić i powiedzieć NIE MUSISZ BYĆ JUŻ SILNA ZA DWOJE! Jestem tu po to by ci służyć! Jestem tu po to byś już nie musiała sama wszystkiego ogarniać! Jestem prawdziwym mężczyzną, który się nie boi wziąć odpowiedzialność za wspólne życie!

Ale Nie! Dla niektórych super samców jak o sobie myślą, taka kobieta  to za dużo. Dla nich ona jest za bardzo! Dla nich jest zbyt silna, zbyt wrażliwa, zbyt zapatrzona w swój system wartości… zbyt wymagająca… zatem Dla nich jest kulmem z fajnymi cyckami,  feministką, dewotką albo babochłopem!

 

Wyjaśnijcie mi po co oni mają się starać, skoro jest tyle innych niewiast nieznających życia!

 

Po co, skoro można mieć wszystko podane na tacy, przez tą, która się jeszcze nabiera na te męskie gierki.

 

Ech… Chłopcy, chłopcy, chłopcy…

 

Moja dzisiejsza złość nie bierze się z feminizmu tylko z poczucia niesprawiedliwości.

Piękne, mądre, wartościowe kobiety są skazywane na tak okrutną samotność tylko dla tego że na ich drodze stanęło zbyt wielu nieodpowiedzialnych chłopców!

 

Boże jakie to jest niesprawiedliwe! Tym bardziej że większość tych obelg pochodzi z ust tych którzy kiedyś byli tak kochani, przez tak wspaniałe kobiety. Kobiety złe i okrutne bo miały czelność być sobą, mówić wprost o swoich potrzebach, chcieć normalnego życia,  wymagać i prosić leni o pomoc!

 

Ps. Dziś na Ursynowie odbywają się dni Ursynowa. Opowiadam koleżance, ze od rozstania z M, jestem na wszystkich dniach Ursynowa. To moje osobiste świeto wolności. Ona też jak była z R, nie mogła bywać na dniach Ursynowa bo arcyksiążę nie lubił. Gośka przerywa wspomnienia jednym zdaniem „kurczę jak oni nas ograniczali, nawet w tak banalnych kwestiach”. Właśnie ta błaha rozmowa natchnęła mnie do dzisiejszego felietonu.

Jeśli kogoś nim uraziłam to może czas by ten ktoś przemyślał swoje własne zachowanie.

Nie po słowach i teoriach lecz po czynach ludzi się poznaje.

 

Dobrego dnia

Wnerwiona Zora

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwiatki na dzień Matki

  Kwiatki na dzień Matki Obserwując przedwyborcze zmagania kandydatów na Prezydenta RP, zauważyłam że jedną z istotniejszych kart przetargowych, są prawa kobiet. Politycy prawicy stają w obronie dzieci nie narodzonych. Lewicy zaś w obronie prawa do decydowania o własnym ciele przez kobiety. Temat kobiet rozgrywany jest niczym rozdzielana szmata, między sępami. Argument jaki padł przez pytającego w jednej z debat brzmiał „kobiety nie chcą rodzić bo boją się, że nie będą mogły potem usunąć dziecka”. Przyznaje, że jest to jeden z większych absurdów jakie słyszałam. Ta teza powinna brzmieć raczej „kobiety nie chcą uprawiać sexu bo boją się że nie będą mogły usunąć błędu chwilowej przyjemności” lub „mężczyźni nie chcą mieć dzieci, więc unikają związków z kobietami bo nie można szybko pozbyć się potem kłopotu”, „ludzie nie mają ochoty na stosowanie antykoncepcji” itp. Generalnie każdy inny argument, niż ten który usłyszałam. Dziennikarka jednak wybrała najgłupszy z możliwych sposób wal...

Pukając do zamkniętych drzwi

  Pukając do zamkniętych drzwi Gdy pierwszy raz rozstawałam się z M, powiedział „rozumiem, że musimy się terez rozstać, masz racje fatalnie się zachowałem, ale proszę zamknij brame ale pozostaw lekko uchyloną furtke” Mniej więcej 3 miesiące później znów byliśmy razem. To rozstanie było nam bardzo potrzebne. Po pierwszym rozstaniu i po pierwszym powrocie, zmieniło się dosłownie wszystko. Mam wrazenie, że żadne z nas nie zmarnowało tych miesięcy bez siebie. Po tych paru miesiącach rozłąki, jeszci siłyze wiele lat tworzyliśmy naprawdę zgrany duet i bardzo fajny związek. On dopiero wtedy stał się naprawdę dobrym związkiem. Po kolejnym rozstaniu, nasz związek przetrwał ledwie rok. Ale to były zupełnie inne okoliczności. Niestety tym razem stanęła między nami straszna anna, która wyzwalała w nim tak silną agresje, że już nic się z tym nie dało zrobić. Gdy pojawiają się nieporozumienia, warto walczyć. Niestety gdy pojawia się przemoc, nie ma już co ratować. Brak szacunku, zawsze pro...

Lekka łatwa i przyjemna historia

Opowiadanie Tej historii opanowałam do perfekcji. Potrafię to robić w pierwszej osobie równie łatwo co w bezosobowej trzeciej. Te historie potrafię opowiadać jako mentor- ku przestrodze, jako przedsiębiorca – jako element biografii wybitnego człowieka i jako ja Barbara, która jej doświadczyła. Te historie potrafię opowiadać bez emocji jak bym cytowała poradnik psychologiczny i emocjonalnie, jak bym czytała dobrą powieść, która do samego końca trzyma w emocjach. Moja osobista historia, najmniej wiarygodnie brzmi gdy opowiadam ją jako ja. Ja – Barbara Jastrzębska – która osobiście jej doświadczyła. Opowiadanie tej historii najmniej wzrusza samą mnie, gdy ją opowiadam. Zauważyłam, że nie ma człowieka na którym by nie zrobiła wrażenia. Nawet największa bezduszność nie umie przejść obok niej obojętnie. Ta historia to prawdziwy wyciskacz łez. Walka dwóch aniołów, z których jeden ciągle próbuje zniszczyć drugiego a ten drugi dzielnie staje ponad to czym został ugodzony. Jakże pi...