Przejdź do głównej zawartości

O godności kobiety

 

O godności kobiety

 

Dawno, dawno temu, na odległej galaktyce byłam małą dziewczynką, której start w życie okazał się być znacznie trudniejszy niż wielu innych dzieci.

Moje poczucie wartości i szacunek do siebie, już na starcie okazało się być lekcją, dla której moja dusza przyszła na ten świat.

W gąszczu treści niezwykle trudno jest odnaleźć te właściwe i faktycznie działające.

Dawniej mieliśmy do dyspozycji: mądrość przodków, ciężkie encyklopedie, szkolne poradniki oraz biblioteki przepełnione zmęczonymi książkami.

Dziś doszedł nam internet, który z jednej strony ułatwia wyszukiwanie wiedzy z drugiej strasznie ją zaśmieca. Internet jest jak małe nieznośne dziecko, które krzyczy i wymyśla własne anegdoty.

Współczesny człowiek nie cytuje Seneki tylko internetową mądrość. Jakże często ja sama zamiast powiedzieć „cytując Sokratesa”, używam zwrotu „widziałam mem, czytałam internetową mądrość”

Rynek internetowych kołczów to jeden z bardziej dochodowych aktualnie sektorów gospodarki.

Dziś każdy może być mentorem, twórcą, artystą. Coś co kiedyś było kiedyś zarezerwowane dla wybitnych jednostek dziś stanowi źródło dochodu ludzi znikąd, na całym świecie.

A wszystko przez to, że szybciej jest obejrzeć 3 sekundową rolkę niż przeczytać jedną wartościową książkę. Staliśmy się wygodniccy i leniwi.

Matura, magister, wykształcenie dziś nie znaczy nic.

Artystą może być każdy. Zwłaszcza słodki kot czy pies.

 

Dlaczego o tym pisze?

Bo dziś jest 1 czerwca. A to dla mnie ważna rocznica.

Po 1 rocznica mojej obrony licencjata /zawsze myślałam, że to magister/. Po 2 rocznica gdy za sprawą M, stałam się twórcą piszącą na temat przemocy, której właśnie 1 czerwca 2011 roku doświadczyłam w sposób pozbawiający złudzeń.

Tak to dziś jest ten dzień, a raczej ta noc, gdy ten który miał mnie bronić stał się tym przed którym bronię się do dziś.

Tamtej nocy z 1 na 2 czerwca 2011 roku, dostałam szereg bezcennych lekcji, które całe lata próbuję zrozumieć i odrobić.

Nigdy w żaden sposób nie czułam się ani mniejsza, ani słabsza ani tym bardziej gorsza z powodu tego zrobił mi marek.  Choć 1 czerwca 2011 roku nie mieściło mi się w głowie, że człowiek którego znam 9 lat może być zdolny do takich rzeczy /a uwierzcie mi nie był to zwykły policzek za złe zachowanie/.

Gdy po bitwie opadł kurz, długo staliśmy na korytarzu w milczeniu, patrząc na siebie.

On widział podbite oko, porwany płaszcz, powyrywane włosy. Ja widziałam człowieka, który odarł sam siebie z czci i godności, którą darzyłam go jako mężczyznę.

Gdy zbliżył się do lustra, powiedziałam mu tylko jedno:

„ moje blizny się zrosną, siniaki zbladną ale ty już do końca patrząc w lustro będziesz w nim widział człowieka który mi to zrobił. Mężczyznę bez czci i honoru, który tak brutalnie i bez opamiętania pobił kobietę. Ty który tak gardziłeś każdym, który podnosił rękę na kobietę, dziś zasiliłeś szeregi tych którymi wczoraj gardziłeś”

 

Tydzień później lustra nie było a miesiąc dalej mnie.

 

Ratując resztkę wyobrażeń o samym sobie marek przez kolejny miesiąc wielokrotnie próbował mi udowodnić, że to ja nie mam honoru, że to we mnie leży wina, że to ja jestem tą której wręcz należy nie szanować.

Ja jednak nigdy nie zapomniałam kim byłam nim on pojawił się w moim życiu. Choć schowana pod szafę w moim pokoju wciąż była pękata teczka, z wywiadami, zdjęciami, plakatami, gazetami dla których pisałam, w których opisywano mnie, afiszami na których byłam ja i teatry z którymi grałam.

Być może dla tego, że miałam tak trudny i słaby start w życie jako umierające dziecko z takim impetem weszłam w dorosłość. To właśnie ta odpowiedzialność wchodzącej w życie maturzystki 10 lat później uratowało mi życie.

Dziś ta teczka dumnie leży na szafie i wracam do niej ilekroć chce się poddać. Niezmiennie przypominając, że jeśli raz tego dokonałam mogę zrobić to i kolejny. Właśnie ta teczka sprawiła, że dziecko któremu nikt nie dawał szans na zdanie do następnej klasy dziś ma nie tylko licencjata ale i magistra i studia podyplomowe i własną firmę i garstkę ludzi dla których jest ważna a nawet niezbyt ważnego bloga, którego po prostu lubi sobie pisać. Przez te 3 lata między maturą a jego pojawieniem się w moim życiu zbudowałam w sobie fundamenty, z których odarła mnie ciężka choroba w dzieciństwie.  Dzięki świadomość kim byłam nim on stał się moim oprawcą sprawiła, że nigdy nie dałam sobie wmówić, że jestem i że będę nikim.

 

Tamtej nocy nie uciekłam od m. Po moich słowach wsiadł do samochodu i próbował wjechać w ścianę budynku nieopodal. Słyszałam pisk opon i raptowne hamowania. Nie byłam jednak zdolna ani tam iść ani stamtąd wyjść. Nie pamiętam co było gdy wrócił.

Zapewne jak to on stwierdził, że po tym co zrobił przeprosiny były by hipokryzją. Zostałam jednak do rana a to oznacza, że się uspokoił i mnie o to poprosił.

Z tego co było potem zapamiętałam jedynie rant łóżka na którym próbowałam zasnąć, te rozmowę przy lustrze i zimną kawę oraz rozmowę z niedoszłą teściową.

Rankiem pojechałam do teściów bynajmniej nie na skargę ale by prosić by go zmusili do leczenia, gdyż ja jako konkubina w tamtym czasie nie mogłam nic zrobić.

Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że troska o oprawcę to syndrom sztokholmski. Dopiero 15 lipca gdy znów zrobił mi to a może nawet więcej zaczęłam rozumieć że coś się zmieniło. Za drugim razem miałam świadka, razem ze mną był człowiek, który po wszystkim opowiedział o tym co się wydarzyło przed sekundą. Po 2 razie odeszłam a teściowie zmusili marka do wizyty u psychiatry.

 

Mniej więcej koło 12 w sobotę 2 czerwca znów byłam w warszawie. Nie wiem czy bezpieczna ale na pewno zszokowana tym co się wydarzyło. Zabrałam psa, poszłam po wodę i papierosy. Tego dnia, na tamtym spacerze, na skrzyżowaniu między jezdniami, zaczepiła mnie zupełnie przypadkowa i obca dziewczyna.

Byłam wciąż milcząca, zbolała, poobijana, z tym podbitym okiem, powyrywanymi włosami, posiniaczonymi nogami, rękami, nawet plecami. Ta przypadkowa dziewczyna próbowała ze mną rozmawiać, coś tłumaczyć. Patrzyła na obraz nędzy i rozpaczy, który próbował jej wmawiać, że wcale nie został pobity, a już na pewno że nie jest żadną ofiarą przemocy domowej. W tamtym momencie zupełnie nie docierało do mnie, że właśnie się nią stałam. Termin przemoc domowa jawił mi się jako coś zupełnie innego. Coś cyklicznego, coś stałego, coś co trwa latami i dotyczy żon. A ja przecież nie byłam nawet żoną. To przecież był pierwszy raz, być może jedyny raz. Przecież to się nie wydarzyło… Tak wtedy to czułam i tak w tamtej chwili myślałam.

Jedyne pytanie jakie miałam tamtego dnia w głowie nie brzmiało czemu mnie to spotkało, tylko czemu Właśnie On mi to zrobił – ten który tyle lat mnie bronił i chronił.

 

Prze nigdy nie zapomnę tego uczucia i tego On, gdy wreszcie siadłam z tym zapalonym papierosem przed lustrem i zobaczyłam swoją zmasakrowaną twarz.

Każdego 1 czerwca wraca do mnie to widok samej siebie w lustrze i to cholernie bolące pytanie „dlaczego zrobił mi to właśnie On”. Nie ktoś nie coś tylko On.

Dziś mija 15 lat od tamtej nocy, a mnie wciąż boli, to co się z nim tamtej nocy stało.

 

Tamtego dnia, dla mnie to był pierwszy raz. Wiele lat mi zajęło nim zrozumiałam, że przemoc zaczyna się dużo wcześniej niż widać przy pierwsze podbite oko.

Jej początki są tak niewinne, tak błahe, tak banalne. Jak czad, niewidoczny gaz. To umniejszanie twojej przyjaciółce i udowadnianie, że nie masz nikogo prócz swojego księcia. To szczera krytyka, twoich nóg gdy ubierasz sukienkę przed kolana. To troskliwa uwaga że żaden z ciebie kierowca i tryliardy rad jak masz to robić lepiej. To wysyłanie was na kuchenne korepetycje do swojej mamusi. Wreszcie przemoc to karanie milczeniem, znikaniem, zdradzanie, porównywanie wad do innych kobiet i umniejszanie waszej kobiecości. Takie niewinności byście się bardziej starały dla waszego księcia.

 

Romantyczne  „należysz do mnie” i „zabije każdego kto choć spojrzy w twoją stronę” i wiele, wiele innych teoretycznie głupotek to też jest przemoc. Wiele lat zajęło mi zrozumienie, że zgoda na takie głupotki, na te „szczerość” to nic innego, jak przesuwanie twoich granic a finalnie twoja własna zgoda na to że pewnego dnia wrócisz do domu w porwanej jesionce, rozciętą wargą, wspomnieniem ciężaru zaciśniętych na twoim gardle dłoni i tego przerażającego spojrzenia w którym nie ma już nic.

Nie chcę tego zapomnieć. Chcę pamiętać! Nie jestem tchórzem!

Jeśli kiedykolwiek zapomnę to będzie znaczyło że moje cierpienie straciło sens. Stanie się zwykłą nocą patusa i naiwnej blondynki. Nie robię sobie tego! I nigdy nie pozwolę siebie nazwać ofiarą! Bo to ja nadaje sens i kierunek swojemu życiu. Nie on i jego nerwy nawet jeśli kieruje nimi poważna choroba /co się okazało potem/.

 

Każdy z nas ma jakiś swój fundament. To jest mój fundament!

Tamta przypadkowa dziewczyna na tym przypadkowym skrzyżowaniu powiedziała mi jedno zdanie, które jest moim mottem w tworzeniu treści na temat przemocy i współuzależnienia

„Mój robił mi to 5 lat, nie musisz tak żyć. Nie było łatwo ale dałam rade. Skoro ja dałam ty też dasz”.

 

Reasumując:

1 czerwca 2007 roku, zostałam licencjatem administracji europejskiej. Moja praca licencjacka miała tytuł „Rola transportu w funkcjonowaniu gospodarki narodowej Rzeczypospolitej Polski”

Na jej pierwszej stronie napisałam „niniejszą prace dedykuje Markowi Grochalowi w podziękowaniu za okazaną pomoc i natchnienie”.

W 2007 roku nie miałam pojęcia, że za 16 lat, 1 czerwca, będę wspominała rocznicę czegoś co wydarzy się z rąk tego samego człowieka ale w zupełnie innym kontekście niż wymarzony dyplom.

 

Na początku swojego życia na wolności /bo właśnie tym jest dla mnie dziś życie bez niego/ chciałam pielęgnować te wspomnienia by nikt mi więcej tego nie zrobił. W pierwszym roku życia wyrwanej z rąk tyrana prowadziłam blog, zwany spiskownikiem. Początkowo to było moje katharsis, którym wywalałam emocje. Z czasem zaczęły wpisy komentować i czytać kobiety, które tak jak ja wtedy żyły w swoim piekiełku. Właśnie wtedy na mojej realnej drodze stanęła pierwsza kobietą, której podałam realną rękę.

Po spotkaniu Karoliny nigdy więcej nie spojrzałam na swoją historię jak na coś co się wydarzyło mi. Od tamtej pory do dziś dziele się tą historią dla niej, dla siebie z tamtych dni i dla każdej kobiety, która tak jak ja w tamtym czasie zmywa swoją krew z zadeptanej przez jakiegoś niego bandyty.

Coś co tamta przypadkowa dziewczyna zrobiła mi na tamtym przypadkowym skrzyżowaniu ja robię do dziś dla każdej z nas.

Dziś wiem, że każda wyrwana z rąk tyrana jest ważna a jej historia opowiedziana przypadkiem spotkanej osobie może uratować życie.

Dlatego z całą stanowczością uważam, że Naszym moralnym obowiązkiem jest być przykładem, światłem i nadzieją dla tych, które tak jak my kiedyś niewiedzą co zrobić!

 

Przez wiele lat tworzyłam „spiskownik.bloog.pl”, którego podtytułem było „poradnik wyrwanej z rąk tyrana”. Dziś chcę serdecznie podziękować fundacji Unity Way, która zdecydowała się wydać i bezpłatnie dystrybuować ten poradnik oraz każdemu z ówczesnych czytelników.

To dzięki Wam mojemu cierpieniu został nadany sens.

To dzięki wam nie jestem ofiarą przemocy ale tą która niesie światło otrzymane od przypadkowej dziewczyny na przypadkowym skrzyżowaniu.

 

Mi bardzo w tamtym czasie pomogły rozmowy z innymi kobietami, które przeżyły to co ja i kilka książek.

Wierząc, że kiedyś przypadkiem trafi tu jakaś zagubiona dusza, która nie wie co robić polecę wam 2 książki, które mi pomogły stanąć na nogi:

1.      „Alkoholik instrukcja obsługi” – niestety nie pamiętam jej autorek. Znajdziecie w niej opisy dziewczyn takich jak Wy i tego jak one widziały swoje położenie, reakcje, zachowania oraz emocje. Wszystko poprzeplatane wartościową i merytoryczną wiedzą na temat meandrów ich uzależnień i waszego współuzależnienia

2.      „O godności kobiety”  Kardynała wyszyńskiego- dzięki niej zrozumiecie czym naprawdę jest ta nasza kobieca siła, godność i moralność. A przede wszystkim zrozumiecie czym tak naprawdę jest Godność Kobiety

 

Załączam też link do fragmentów wspomnianego w tej publikacji kazania https://mojaparafia24.pl/artykuly/artykul1301

Na mojej drodze przez te lata stanęło mnóstwo Aniołów. Jedne mówiły w audycji Nocne światła, gdy zmęczona wracałam z Nowego miasta, inne były dzwoniącą o poranku przyjaciółką jeszcze inne durnym dresiarzem, wypełniającym pustkę po rozstaniu a jeszcze innym przybierała postać internetowego super kołcza.

 

Przez te 15 lat wielu ludzi i wiele zdarzeń próbowało mnie złamać, zniszczyć, pokonać. Ja jednak nigdy nie zapomniałam, że obok pękatych teczek z sukcesami mam w dłoni światło, na które gdzieś tak czeka ta, która tak jak ja przed laty na nie czeka.

Kochana moja… chce ci powiedzieć, że nie jesteś sama. Gdzieś na świecie jestem ja, która każdego dnia kładzie na dłoniach samej Maryi każdą twoją łze.

Kochana moja… pamiętaj proszę, że to co on wyrabia świadczy o nim nie o tobie.

Kochana moja… nigdy nie zapominaj proszę, że swoją prawdziwą siłę i wartość poznasz dopiero w życiu na wolności – bo tym jest życie bez niego.

Kochana moja… mam Ci jeszcze tyle do powiedzenia, tyle do wyściskania, tyle do wymilczenia.

 

Właśnie dla Ciebie jest dziś ten post i właśnie dla ciebie, cytuję dziś jednego z setek internetowych twórców, który dziś jest fundamentem mojej godności. A który znalazłam w dniu 1 czerwca 2020 roku na profilu facebook urzekajaca.pl

 

„Czy myślałaś o sobie - JESTEM CÓRKĄ KRÓLA KRÓLÓW? 👑Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się nad tym, że Twoim Tatą jest Pan świata? A Ty jesteś Jego ukochanym dzieckiem? Dziś DZIEŃ DZIECKA - warto poświęcić czas na refleksję - JA jako Córka Królów. Zachęcam Cię do tego!

Powtórz to kilka razy teraz: JESTEM CÓRKĄ KRÓLA KRÓLÓW.

Może będzie to dla Ciebie trudne, może nigdy wcześniej tak o sobie nie myślałaś, tak na siebie nie patrzyłaś. DZIŚ JEST TEN MOMENT ŻEBYŚMY ZACZĘŁY PATRZEĆ NA SIEBIE OCZAMI BOGA.

Jesteś wyczekana, ukochana, chciana, potrzebna. Dokładnie takie nas sobie Pan Bóg wymarzył. Z takimi nosami, nogami, włosami, temperamentem, uśmiechem. Każda z nas jest inna, każda z nas jest wyjątkowa, każda z nas ma inną misję tu na ziemi. Ta różnorodność jest piękna!

Wyobraź sobie, że zanim rodzice dowiedzieli się, że przyjdziemy na świat - Pan Bóg już cieszył się na nasze przyjście, bo już nas znał. Już czekał, już kochał jak NIKT!

Wyobraź sobie kobietę, która chodzi z podniesioną głową (nie mylmy z pychą!!) , uśmiecha się, jest serce przepełnione jest wdzięcznością. Nie porównuje się z innymi kobietami, bo zna swoje królewskie korzenie. Jej życie nie jest wolne od problemów, ale na wszystko patrzy już z innej perspektywy. Jest szczęśliwa!

KODEKSE HONOROWY CÓRKI KRÓLA:

👑Bezinteresowna i pewna siebie. Pan Jezus musi stać się dla niej wszystkim, nawet w związku, miłości, małżeństwie, rodzinie, karierze, służbie czy osiągnięciach..

👑Odważna pod obstrzałem. Ufa Jezusowi i kroczy pewnie, bo zna swojego Wodza. Wie, że jej Król jest we wszystkim wierny i może Mu zaufać bezgranicznie. Nie musi wypracowywać w sobie poczucia wartości, bo znajduje je w Jezusie.

👑Przygotowana do walki. Jest dzielna - “Niewiastę dzielną któż znajdzie”. Dzielna oznacza mężna, nieulękniona, odważna, śmiała. Taka właśnie jest silna i zdecydowana Urzekająca. Jej siła pochodzi od Boga. Nieustraszenie depce wszystko, co stanie na drodze Bożym planom.

👑Przyzwoita. Silnej i zdecydowanej nie wolno obmawiać innych, oczerniać, postępować zdradliwie, krytykować czy narzekać. Jej język powinien być pełen wdzięku, godności i szacunku. Nie może znajdować przyjemności w krzywdzeniu słowem innych.

👑Powściągliwa - jest skupiona na priorytetach, nie ulega zmysłowym podnietom,

nadużywania alkoholu, jest odporna na bogactwa i uroki tego świata. Ma siłę, by przeciwstawiać się pożądliwościom ciała, które są tylko zaproszeniem do upadku. Ma być głucha i ślepa na pokusy tego świata, które są dla niej szkodliwe. Ma przed sobą wizję wejścia do Królestwa Niebieskiego i to wyznacza jej ścieżkę.

👑Czyste sumienie - jakże dziś niemodne. Silna i zdecydowana kobieta ma czyste sumienie i żyje w łasce Boga. Nie łamie danego słowa, nie kłamie i nie manipuluje. Nie kontroluje innych. Zarówno jej ziemski, jak i niebieski Mąż jej ufa (Prz 31,11). Umie wybaczać i nie chowa urazy.

👑Całkowicie oddana swojemu Królowi. Nie jest niewolnicą człowieka i świata. Pożądania ciała, aprobata świata, presje popkultury nie mają nad nią władzy.

👑Niewzruszona na opinie świata. Swoim życiem silna i zdecydowana oddaje chwałę Bogu. Nie przejmuje się co świat o niej pomyśli, nie chce się przypodobać ludziom. Dla niej ważna jest tylko opinia Najwyższego. Zadowolenie Boga, a nie człowieka liczy się dla niej. W Nim odnajduje swoją pewność i ufność.

👑Zrównoważona wewnętrznie. Silna i zdecydowana Urzekająca jest stabilna. Nie pozostaje niewolnicą swoich uczuć. Jest też tajemnicza. Obnosi się po królewsku, broni swojej uświęconej kobiecości, jest przez to fascynująca, urzekająca i przykuwająca uwagę.

Kochane - pięknego Dnia Dziecka, Dnia Córki ❤

 

 

Są dni i są doświadczenia, które już na zawsze zmienią trajektorię naszego lotu. Dla mnie dziś jest jeden z takich dni.

Dla mnie 1 czerwca to jeden z takich dni, gdy widzę wyraźnie jak różnie widzi moje życie dusza od rozumu. W 2007 roku marzyłam by zdobyć solidne wykształcenie, zostać idealną żoną idealnego męża, mieć godną pracę w małym urzędzie piękny ślub i 3 dzieci. Choć moje życie potoczyło się zupełnie inaczej nie żałuję niczego.

Nawet tej nocy, która uczyniła mnie tak nienaturalnie silną…

Non je, ne regette rie – śpiewała kiedyś Edit Piaf

Non, je ne regrette rien – nie niczego nie żałuję

 

Zora

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwiatki na dzień Matki

  Kwiatki na dzień Matki Obserwując przedwyborcze zmagania kandydatów na Prezydenta RP, zauważyłam że jedną z istotniejszych kart przetargowych, są prawa kobiet. Politycy prawicy stają w obronie dzieci nie narodzonych. Lewicy zaś w obronie prawa do decydowania o własnym ciele przez kobiety. Temat kobiet rozgrywany jest niczym rozdzielana szmata, między sępami. Argument jaki padł przez pytającego w jednej z debat brzmiał „kobiety nie chcą rodzić bo boją się, że nie będą mogły potem usunąć dziecka”. Przyznaje, że jest to jeden z większych absurdów jakie słyszałam. Ta teza powinna brzmieć raczej „kobiety nie chcą uprawiać sexu bo boją się że nie będą mogły usunąć błędu chwilowej przyjemności” lub „mężczyźni nie chcą mieć dzieci, więc unikają związków z kobietami bo nie można szybko pozbyć się potem kłopotu”, „ludzie nie mają ochoty na stosowanie antykoncepcji” itp. Generalnie każdy inny argument, niż ten który usłyszałam. Dziennikarka jednak wybrała najgłupszy z możliwych sposób wal...

Pukając do zamkniętych drzwi

  Pukając do zamkniętych drzwi Gdy pierwszy raz rozstawałam się z M, powiedział „rozumiem, że musimy się terez rozstać, masz racje fatalnie się zachowałem, ale proszę zamknij brame ale pozostaw lekko uchyloną furtke” Mniej więcej 3 miesiące później znów byliśmy razem. To rozstanie było nam bardzo potrzebne. Po pierwszym rozstaniu i po pierwszym powrocie, zmieniło się dosłownie wszystko. Mam wrazenie, że żadne z nas nie zmarnowało tych miesięcy bez siebie. Po tych paru miesiącach rozłąki, jeszci siłyze wiele lat tworzyliśmy naprawdę zgrany duet i bardzo fajny związek. On dopiero wtedy stał się naprawdę dobrym związkiem. Po kolejnym rozstaniu, nasz związek przetrwał ledwie rok. Ale to były zupełnie inne okoliczności. Niestety tym razem stanęła między nami straszna anna, która wyzwalała w nim tak silną agresje, że już nic się z tym nie dało zrobić. Gdy pojawiają się nieporozumienia, warto walczyć. Niestety gdy pojawia się przemoc, nie ma już co ratować. Brak szacunku, zawsze pro...

Lekka łatwa i przyjemna historia

Opowiadanie Tej historii opanowałam do perfekcji. Potrafię to robić w pierwszej osobie równie łatwo co w bezosobowej trzeciej. Te historie potrafię opowiadać jako mentor- ku przestrodze, jako przedsiębiorca – jako element biografii wybitnego człowieka i jako ja Barbara, która jej doświadczyła. Te historie potrafię opowiadać bez emocji jak bym cytowała poradnik psychologiczny i emocjonalnie, jak bym czytała dobrą powieść, która do samego końca trzyma w emocjach. Moja osobista historia, najmniej wiarygodnie brzmi gdy opowiadam ją jako ja. Ja – Barbara Jastrzębska – która osobiście jej doświadczyła. Opowiadanie tej historii najmniej wzrusza samą mnie, gdy ją opowiadam. Zauważyłam, że nie ma człowieka na którym by nie zrobiła wrażenia. Nawet największa bezduszność nie umie przejść obok niej obojętnie. Ta historia to prawdziwy wyciskacz łez. Walka dwóch aniołów, z których jeden ciągle próbuje zniszczyć drugiego a ten drugi dzielnie staje ponad to czym został ugodzony. Jakże pi...