Przejdź do głównej zawartości

Dokąd ty się tak śpieszysz serduszko?

 

Dokąd ty się tak śpieszysz serduszko?

 

Mam niebywałe szczęście by trafiać w życiu na waleczne kobiety. Być może dlatego sama zostałam jedną z nich. W mojej piersi bije wyjątkowe serce.

Zdolne kochać, walczyć, zachwycać się dziękować.

Serce zrolne widzieć niewidzialne.

Serce zdolne słyszeć niesłyszalne.

W mojej piersi mieszka serce zdolne rozumieć nierozumialne.

 

Moje serce zna miłość rozciągającą się od piekła do nieba.

Zna ból, tak silny, że nie znajduję słów by go opisać.

Zna wzruszenie, którego nie zdoła opisać żaden deszcz.

Zna wolność, silniejszą niż sam wiatr.

Zna okrucieństwo.

Znad dobro.

Zna miłość, która trawi i te, która uwalnia.

Moje serce zna każdą emocje i jest każdą emocja.

Choć to moje serce milion razy zostało zranione, skrzywdzone, zdeptane, to choć czasem resztką sił to jednak wciąż bije.

 


Gdy usłyszałam, że tych uderzeń jest stanowczo za dużo położyłam dłoń na sercu i doceniłam każde z tych uderzeń.

Nie załamałam się. Nie obraziłam na Boga, że dał mi tak pędzące serce.

Gdy lekarz surowo i bez specjalnej empatii mówił co mi jest ja słyszałam jedynie dźwięk Jego uderzeń.

Dźwięk bijącego serca, to najpiękniejszy dźwięk jaki można usłyszeć.

Serce bije o emocjach, podróżach, doświadczeniach, ludziach jakich spotkało.

Serce mówi o życiu jakie już za nami i życiu jakie przed nami.

Każde uderzenie serca opowiada historie całego życia.

W każdym uderzeniu serca zawarta jest każda z łez.

W każdym jego dźwięku zamknięty jest każdy śmiech.

Każda relacja zostaje zapisana na sercu czasem rana, czasem jako plastrem, czasem smutek, Czasem jest jego radością i wzruszeniem innym razem bólem i żalem.

W każdym uderzeniu serca jest każde nasze niebo i każde nasze piekło.

 

Dźwięk mojego serca opowiedział mi w jednej sekundzie, historie każdej z moich ran i każdego z promieni słońca, który leczył te rany.

 

Gdy 2 lata temu, wyszłam od lekarza położyłam rękę na swoim własnym sercu, doceniając Jego cudowny rytm.

Tak to był moment, gdy przyśpieszyłam robione w życiu porządki. Tak to był moment, gdy w sekundę zdecydowałam co będę teraz robiła. Tam gdzie się wszyscy załamują ja i moje serce przystąpiliśmy do działania.

To był moment, gdy poprosiłam moje serce by dało mi czas by posprzątać bałagan po sobie.

Czasem jedna rozmowa wszystko zmienia i tak było wtedy.

 

Dwa lata później inny lekarz, słucha mojego serca.

A słysząc jego rytm zadaje mu przepiękne pytanie

- dokąd ty się serduszko tak śpieszysz?

 

No właśnie… dokąd to moje serduszko tak się śpieszy?

Czy biegnie do tych miłości, które już czekają na nie w niebie?

Czy ucieka od tych miłości, które przed laty tak je zraniły?

A może jak mój pies wie, że spacer jest zbyt krótki i musi jak najwięcej załatwić spraw?

 

Każdy oddech jest wartością!

Nie ma większej w życiu wartości niż dźwięk bijącego serca.

 

Odkąd wiem, łatwiej mi kochać samą siebie i doceniać każdą chwile.

Tamtej zimy, po wyjściu od lekarza, zabrałam siebie na bardzo długi spacer.

Długo siedziałam na przypadkowej ławce. Długo myślałam. Długo milczałam.

Aż zrozumiałam i każdego dnia rozumiem od tamtej chwili bardziej.

 

Gdy zrozumiałam mój pies znów widział leżącą na dywanie płaszczkę, która wyje w podłogę. Ach gdyby te moje podłogi mogły mówić…

Długo płakałam. Bardzo długo.

Całą zimę płakałam. Gdy zima się skończyła przepłakałam wiosnę. A gdy wiosna dobiegła końca biegałam od prawnika na kolejny spacer w deszczu, w którym chowałam łzy.

Na zewnątrz wszystko wyglądało zupełnie normalnie.

Na soszjalach, jak gdyby nigdy nic pojawiały się kolorowe obrazki. Mój śmiech jak zawsze był najgłośniej słyszalny na imprezach. Poradnia psychologiczna cały czas działała, choć delikatnie zamykając swoje drzwi.

Rozrywający ból widział tylko różaniec, pies i to moje serce.

Pewnego dnia opadłam z sił i wreszcie powiedziałam to jedno ale najważniejsze w życiu  przepraszam.

 

Przepraszam Cię moje serce!

 

Tylko tyle wystarczyło by zrozumieć cała te lekcje.

Przepraszam cię moje serce, że bardziej kochałam inne serca niż Ciebie.

Przepraszam, że pozwalałam cię tak bezkarnie ranić.

Przepraszam, że drwiłam gdy bolałeś.

Przepraszam, że samochód, firma, nic nieznaczący znajomy, ten o którym nigdy nie myślałam, że będzie na zawsze, że tysiące nieważnych rzeczy były ważniejsze od ciebie.

Przepraszam Cię moje serce.

 

Według totalnej biologii, każdy organ naszego ciała opowiada historie naszych doświadczeń i emocji.

Tam na ławce po wyjściu od lekarza pozwoliłam mojemu sercu opowiedzieć Jego historie.

 

Dziś już nie leżę zwinięta na dywanie.

Dziś już nie przepraszam.

Dziś dziękuje.

Dziękuje za to, jak jest dzielnym sercem.

Dziękuje za to jak jest walecznym sercem.

Dziękuje za to jak mnie kocha.

Dziękuje za jego cudowny rytm.

Dziękuje za każde uderzenie. Nawet jeśli jest ich zbyt wiele.

Dziękuje za czas.

Dziękuję za to, że opowiedziało mi swoja historie.

I Dziękuję, za niebo do którego tak się śpieszy.

 

Dziś gdy moje kochane Serce gubi swój rytm, kładę na nim rękę i szeptam,

„spokojnie kochanie, jestem tu z Toba”.

A ono się uspokaja, niczym małe zapłakane dziecko gdy przytula je kochająca mama.

 

Ja i moje serce wreszcie staliśmy się jednością.

Ja i moje serce wreszcie odnaleźliśmy te miłość największą.

Mędrcy tego świata mają racje. Cała miłość mieszka w nas.

 

Moje serce znalazło, człowieka który je kocha. A jestem nim ja sama.

Ja znalazłam serce, które kocham najmocniej na świecie. A jest nim moje własne serce.

 

Od dnia poczęcia, poszukujemy miłości. Tym czasem to serce za którym tak gonimy cały czas jest w nas. Tak po prostu sobie bije w naszej piersi. A my tak zupełnie nie dostrzegamy, że każde z Jego uderzeń jest najwyższą wartością.

 

Kocham Cie moje serduszko.

Jesteś dla mnie najpiękniejszym sercem jakie bije na tym świecie.

Dziękuje Ci moje Serce.

Zora.

 

Ps. Po tym jak moje serce opowiedziało mi swoją historie zamknęłam poradnie psychologiczną.

Odpuściłam stawianie na piedestale wszystkiego tego co rani lub zdolne jest zranić. Pozwoliłam odejść każdemu kto chciał odejść lub kto nie doceniał wartości jaką w sobie niosę.

Pozwoliłam sobie nie ratować świata i nie reagować na wszystko co jeszcze chwile temu wymagało reakcji.

Pożegnałam większość ludzi i spraw. Zwłaszcza tych toksycznych i rokujących jako ci którzy przychodzą z nieczystymi intencjami. Konsekwentnie sprzątam swoje życie.

 

Przestałam potrzebować kochać i być kochaną. Pozwalam być tylko temu co jest dobre dla mojego serca. Pozwalam trwać w naszym świecie tylko tym, którzy potrafią i chcą kochać to mnie i moje serce.

Dopiero dziś gdy jestem tylko dla siebie widzę jak wiele wnosiłam w życie innych.

 

 

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwiatki na dzień Matki

  Kwiatki na dzień Matki Obserwując przedwyborcze zmagania kandydatów na Prezydenta RP, zauważyłam że jedną z istotniejszych kart przetargowych, są prawa kobiet. Politycy prawicy stają w obronie dzieci nie narodzonych. Lewicy zaś w obronie prawa do decydowania o własnym ciele przez kobiety. Temat kobiet rozgrywany jest niczym rozdzielana szmata, między sępami. Argument jaki padł przez pytającego w jednej z debat brzmiał „kobiety nie chcą rodzić bo boją się, że nie będą mogły potem usunąć dziecka”. Przyznaje, że jest to jeden z większych absurdów jakie słyszałam. Ta teza powinna brzmieć raczej „kobiety nie chcą uprawiać sexu bo boją się że nie będą mogły usunąć błędu chwilowej przyjemności” lub „mężczyźni nie chcą mieć dzieci, więc unikają związków z kobietami bo nie można szybko pozbyć się potem kłopotu”, „ludzie nie mają ochoty na stosowanie antykoncepcji” itp. Generalnie każdy inny argument, niż ten który usłyszałam. Dziennikarka jednak wybrała najgłupszy z możliwych sposób wal...

Pukając do zamkniętych drzwi

  Pukając do zamkniętych drzwi Gdy pierwszy raz rozstawałam się z M, powiedział „rozumiem, że musimy się terez rozstać, masz racje fatalnie się zachowałem, ale proszę zamknij brame ale pozostaw lekko uchyloną furtke” Mniej więcej 3 miesiące później znów byliśmy razem. To rozstanie było nam bardzo potrzebne. Po pierwszym rozstaniu i po pierwszym powrocie, zmieniło się dosłownie wszystko. Mam wrazenie, że żadne z nas nie zmarnowało tych miesięcy bez siebie. Po tych paru miesiącach rozłąki, jeszci siłyze wiele lat tworzyliśmy naprawdę zgrany duet i bardzo fajny związek. On dopiero wtedy stał się naprawdę dobrym związkiem. Po kolejnym rozstaniu, nasz związek przetrwał ledwie rok. Ale to były zupełnie inne okoliczności. Niestety tym razem stanęła między nami straszna anna, która wyzwalała w nim tak silną agresje, że już nic się z tym nie dało zrobić. Gdy pojawiają się nieporozumienia, warto walczyć. Niestety gdy pojawia się przemoc, nie ma już co ratować. Brak szacunku, zawsze pro...

Lekka łatwa i przyjemna historia

Opowiadanie Tej historii opanowałam do perfekcji. Potrafię to robić w pierwszej osobie równie łatwo co w bezosobowej trzeciej. Te historie potrafię opowiadać jako mentor- ku przestrodze, jako przedsiębiorca – jako element biografii wybitnego człowieka i jako ja Barbara, która jej doświadczyła. Te historie potrafię opowiadać bez emocji jak bym cytowała poradnik psychologiczny i emocjonalnie, jak bym czytała dobrą powieść, która do samego końca trzyma w emocjach. Moja osobista historia, najmniej wiarygodnie brzmi gdy opowiadam ją jako ja. Ja – Barbara Jastrzębska – która osobiście jej doświadczyła. Opowiadanie tej historii najmniej wzrusza samą mnie, gdy ją opowiadam. Zauważyłam, że nie ma człowieka na którym by nie zrobiła wrażenia. Nawet największa bezduszność nie umie przejść obok niej obojętnie. Ta historia to prawdziwy wyciskacz łez. Walka dwóch aniołów, z których jeden ciągle próbuje zniszczyć drugiego a ten drugi dzielnie staje ponad to czym został ugodzony. Jakże pi...