Przejdź do głównej zawartości

Głos duszy

 

Głos duszy

Nie usłyszysz go w radiu, telewizji internecie. Nie zobaczysz go w ludziach, budynkach, świecie.

Przychodzi po cichutku, gdy chce. Odchodzi, gdy go nie usłyszysz.

Głos duszy jest czasem przypadkową myślą. Czasem energią, którą na sekundę otulił cie wiatr. Bywa też zapachem, który lewie musną twoich nozdrzy.

Usłyszysz go w ciszy, subtelnym dotyku, zapachu.

Choć niewidoczny to silny jak wiatr.

 

Weź głęboki oddech. Zamknij oczy. Na sekundę pozwól sobie być w tym tu i teraz. Tak go znajdziesz, tak go usłyszysz.

 

Gdy poznasz Jego delikatny dźwięk, powiesz się, że wszystkie odpowiedzi są od dawna w tobie.

Nic nie znaczące rozmowy, przypadkowe drogi, spotkania, te banalne i te najważniejsze doświadczenia. Gdy mówi głos duszy łącza się niczym przypadkowe atomy w jedną kompletną część. Stając się logiczną całością.

Słysząc ten cudowny głs duszy pojmujesz, że każda mikrosekunda twojego życia miała sens. Pojmujesz, że bez tego drobiazgu te atomy nie mogły by się połączyć.

Fala świadomości zajmuje twoje serce, umysł, energie, ciało fizyczne i ciało astralne.

 

Głos duszy….

Tylko tyle i aż tyle.

Dusza nie krzyczy, dusza mówi szeptem.

Prowadzi dla ciebie w nieznane. Wówczas gdy ona doskonale wie, gdzie i czemu tam wędrujesz.

Zaufaj temu głosowi i pozwól się prowadzić.

Usłysz co mówi twoja dusza – ona wie wszystko najlepiej.

Ona zna sens, który ty po latach zdolny będziesz nadać.

 

Wsłuchać się w szum morza – w nim usłyszeć głos własnej duszy – bezcenne i tak niewielu dane.

Wsłuchać się w rozmowy liści – bezcenne – a tak niewielu dane pojąć ich opowieści.

Zapatrzeć się w przestrzeń, czytać z ruchu chmur – to takie niepojęte – a tak uwalniające.

 

Wszystkie odpowiedzi są w nas. Wystarczy zamknąć oczy i wsłuchać się w cichy głos własnej duszy.

 

Ps. Zora wędrowała nocą, bo w jej ciszy najgłośniejszy był głos jej duszu. Ten głos, który niezmiennie ją prowadził.

 

Ściskam z serdecznością

Tańcząca z Wilkami, Zora

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kwiatki na dzień Matki

  Kwiatki na dzień Matki Obserwując przedwyborcze zmagania kandydatów na Prezydenta RP, zauważyłam że jedną z istotniejszych kart przetargowych, są prawa kobiet. Politycy prawicy stają w obronie dzieci nie narodzonych. Lewicy zaś w obronie prawa do decydowania o własnym ciele przez kobiety. Temat kobiet rozgrywany jest niczym rozdzielana szmata, między sępami. Argument jaki padł przez pytającego w jednej z debat brzmiał „kobiety nie chcą rodzić bo boją się, że nie będą mogły potem usunąć dziecka”. Przyznaje, że jest to jeden z większych absurdów jakie słyszałam. Ta teza powinna brzmieć raczej „kobiety nie chcą uprawiać sexu bo boją się że nie będą mogły usunąć błędu chwilowej przyjemności” lub „mężczyźni nie chcą mieć dzieci, więc unikają związków z kobietami bo nie można szybko pozbyć się potem kłopotu”, „ludzie nie mają ochoty na stosowanie antykoncepcji” itp. Generalnie każdy inny argument, niż ten który usłyszałam. Dziennikarka jednak wybrała najgłupszy z możliwych sposób wal...

Pukając do zamkniętych drzwi

  Pukając do zamkniętych drzwi Gdy pierwszy raz rozstawałam się z M, powiedział „rozumiem, że musimy się terez rozstać, masz racje fatalnie się zachowałem, ale proszę zamknij brame ale pozostaw lekko uchyloną furtke” Mniej więcej 3 miesiące później znów byliśmy razem. To rozstanie było nam bardzo potrzebne. Po pierwszym rozstaniu i po pierwszym powrocie, zmieniło się dosłownie wszystko. Mam wrazenie, że żadne z nas nie zmarnowało tych miesięcy bez siebie. Po tych paru miesiącach rozłąki, jeszci siłyze wiele lat tworzyliśmy naprawdę zgrany duet i bardzo fajny związek. On dopiero wtedy stał się naprawdę dobrym związkiem. Po kolejnym rozstaniu, nasz związek przetrwał ledwie rok. Ale to były zupełnie inne okoliczności. Niestety tym razem stanęła między nami straszna anna, która wyzwalała w nim tak silną agresje, że już nic się z tym nie dało zrobić. Gdy pojawiają się nieporozumienia, warto walczyć. Niestety gdy pojawia się przemoc, nie ma już co ratować. Brak szacunku, zawsze pro...

Lekka łatwa i przyjemna historia

Opowiadanie Tej historii opanowałam do perfekcji. Potrafię to robić w pierwszej osobie równie łatwo co w bezosobowej trzeciej. Te historie potrafię opowiadać jako mentor- ku przestrodze, jako przedsiębiorca – jako element biografii wybitnego człowieka i jako ja Barbara, która jej doświadczyła. Te historie potrafię opowiadać bez emocji jak bym cytowała poradnik psychologiczny i emocjonalnie, jak bym czytała dobrą powieść, która do samego końca trzyma w emocjach. Moja osobista historia, najmniej wiarygodnie brzmi gdy opowiadam ją jako ja. Ja – Barbara Jastrzębska – która osobiście jej doświadczyła. Opowiadanie tej historii najmniej wzrusza samą mnie, gdy ją opowiadam. Zauważyłam, że nie ma człowieka na którym by nie zrobiła wrażenia. Nawet największa bezduszność nie umie przejść obok niej obojętnie. Ta historia to prawdziwy wyciskacz łez. Walka dwóch aniołów, z których jeden ciągle próbuje zniszczyć drugiego a ten drugi dzielnie staje ponad to czym został ugodzony. Jakże pi...