Przejdź do głównej zawartości

Posty

Tresowana Małpa

Mężczyźni wolą zołzy Mówi się, że mężczyźni wolą zołzy. Jest nawet światowy bestseller o tym, jakże znamiennym tytule. Zastanawia mnie czy faktycznie da się wytresować mężczyznę jak małpę, dyndającą na szczebelku w klatce, w zamian za stary banan? Kobiety wielokrotnie stosują terror emocjonalny potocznie zwany „fochem”. Z nieopisanym trudem mieści mi się w głowie, że histeria i milczenie, są w stanie zmusić kogokolwiek do czegokolwiek. Przytoczona książka opisuje wszystko ze szczegółami. Począwszy ot tego jak przestać być przesadnie miłą, przez to czym zwabić go w pajęczą sieć, przez udawanie orgazmów na rzeczonych fochach kończąc.     Książka wciąż od lat nie schodzi z księgarnianych półek, znak to, że jest na nią zarówno podaż jak i popyt. Kobiety wciąż potrzebują wiedzy jak profesjonalnie tresować małpy. Małpy zaś wciąż potrzebują treserskiego bata. Niemal każda znana mi singielka po 30 w pewnym momencie miała ją w ręce. Generalnie stosujemy jej rady...

Rzeczywistość współuzależnionej, rzecz o milimetrze z życia w cieniu pijącego.

Rzeczywistość współuzależnionej, rzecz o milimetrze z życia w cieniu pijącego. Życie z alkoholikiem, to codzienne podnoszenie się i upadanie. O życiu z alkoholikiem nie da się opowiedzieć jednym zdaniem. Ktoś kto tego nie doświadczył na własnej skórze chyba nigdy nie zrozumie czym jest te niecodzienna codzienność. Telewizja karmi nas statystykami na temat siniaków na ciele, które przecież stanowią najmniejszą część z koszmaru który rozgrywa się codziennie. Te same media nie umieją opowiedzieć o stresie który odczuwasz wracając do domu i bojąc się tego co w nim spotkasz. Pomijają te wszystkie emocje, lęki strach, adrenalinę, która wypełnia cie przez cały dzień. I nigdy nie mówią o kłamstwach które słyszysz na swój temat, o wątpliwościach i dramatach które są w twojej głowie niemal non stop. Media mówią, jak zły jest on, nie wspominają jednak jak ty sama siebie ranisz próbując zmienić coś na co zupełnie nia masz ani wpływu ani pomysłu. A najgorsze, że nie wspominają o towa...

I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE

OKIEM BLONDYNKI NA TEMAT WCZESNEGO ZAMĄŻ PÓJŚCIA Za pół roku początek sezonu weselnego. Statystycznie rzecz ujmując w najbliższym roku, tylko w moim otoczeniu w tym roku sprzeda się w tym roku minimum 10 sukni ślubnych, jednorazowego użytku oraz zostanie wygenerowana przynajmniej jedna ciężarówka śmieci, w tym z niedojedzonego jedzenia przez weselników oraz opakowań po prezentach, ubraniach i dodatkach. Statystycznie przynajmniej 5 rodzin zadłuży się by zrobić elegancką imprezę. Statystycznie przynajmniej 5 dziewcząt będzie wyglądać bajecznie oraz co najmniej 10 matek się rozpłacze ze wzruszenia i 10 ojców pęknie z dumy. Statystyczna polka poślubiając statystycznego polka ma średnio między 23 a 28 lat w mieście i między 20 a 25 na wsi. Statystycznie zorganizowanie tej jedno góra 2 dniowej imprezy pochłania od 10 do ponad 100 tysięcy złotych. Czas oczekiwania na sale, odpowiednią oprawę muzyczną to od roku do dwóch lat. Zycie większości z nas przypomina ten sam scenariu...

lekcja asertywności

Stara Gitara – rzecz na temat asertywności Będąc dzieckiem, jak chyba każdy marzyłam by mieć gitarę i to jedno jak się okazuje z wiekiem nie mija. Mieszkając u rodziców miałam sąsiada, który speł to marzenie. Sąsiad, wówczas nastolatek miewał różne pasje. Kochał rap, jeździł na deskorolce i przesiadywał z ziomeczkami na klatce schodowej. Nienawidziłam jego pasji, aż pewnego dnia nad moją głową rozległ się dźwięk gitary. Choć średnio mu wychodziło, uwielbiałam niedziele gdy uczył się grać na   gitarze, której dźwięki wypełniały, także mój dom. Z czasem było coraz więcej rapu i deskorolki, ziomeczków a coraz mniej gitary. Aż pewnego dnia całkiem zamilkła. Pewnej soboty, wynosząc śmieci po 2 latach wsłuchiwania się w jej spokojne dźwięki wreszcie zobaczyłam ją. Była po prostu piękna. Czarna, lakierowana, dostojna i elegancka. Stała cicho oparta o ścianę w swoim czarnym pokrowcu. Nikomu nie potrzebna ale ustawiona tak, by ktoś jednak mógł skorzystać. Zakochałam się ...

Autor swojego życia

Ostatnich kilka dni spędziłam ze znajomym, który o patologiach wie zdecydowanie więcej niż inni. Sam dziś zupełnie normalny człowiek. Samotny Ojciec dwójki dzieci, na których świadectwach są czerwone paski. Jakoś wiąże koniec z końcem. W domu przesadny porządek. Byle jak ale coś tam ugotowane. Opowiadał mi o swojej przeszłości i o tym jak żyją jego znajomi. Nie mieści mi się w głowie, że człowiek w moim wieku, silny zdrowy, 40 latek mieszka w melinach gdzie ze stołu się zrzuca a nie sprząta. Gdzie kranu się nie odkręca bo wanna robi za śmietnik rzeczy. Nie mogłam uwierzyć, że są domy gdzie ludzie nie myją się po 2/3 tygodnie. A to dopiero początek tej góry. Pluskwy, gruźlica, picie najtańszego alkoholu i palenie najgorszych papierosów. Wysłuchałam tez opowieści o więzieniach, o znaczeniu każdego słowa i tatuażu. Dowiedziałam się, że więzień przeciętnie nawet raz w tygodniu nie bierze prysznica i czasem nawet raz na godzinę nie opuszcza celi. Przez 3 wieczory nasłuchałam...

rzecz o rozwiązaniach problemów

Uciec od problemów można tylko je rozwiązując Nie da się uciec od problemów. Rozwiązane sznurowadło w budzie nie zawiązuje się samo tylko dla tego, że nie patrzymy na buty. Ono wciąż jest rozwiązanym sznurowadłem, i wciąż stwarza zagrożenie, nadepniemy i się przewrócimy. Wyciszony telefon nie przestaje dzwonić tylko dla tego, że go nie słyszymy. Wręcz przeciwnie. Osoba dzwoniąca tym bardziej jest zdenerwowana i tym bardziej chce wyjaśnić sprawę. Nie spłacone długi nie nikną tylko dla tego, że olewamy natrętnego windykatora. Wręcz przeciwnie wściekły tym większe nalicza odsetki, powiększając ów dług. Za zamkniętymi drzwiami nie schronisz się przed problemami. One wciąż są z drugiej strony i   nie kontrolowane rosną w siłę. Od nie rozwiązanych spraw po prostu nie da się uciec. Można nie odbierać listów, meili, telefonów. To nie jest rozwiązanie tylko uciekanie i zdobywanie odsetek od problemu, które tylko go powiększają. Jedyna możliwość by pozbyć się pr...

DROGA DO

Droga do sukcesu Wbrew obiegowej opinii ludzie sukcesu nie śpią do południa i nie robią nic wydając jedynie rozkazy pracownikom. Ludzie sukcesu wstają codziennie przed wszystkimi. Nim wypiją poranną kawę, podnoszą poziom endorfin biegając lub skacząc na siłowni. Wbrew wszystkiemu, co myślą wszyscy, którzy sukces szefa kwitują zdaniem „nakradł się więc ma” to właśnie ci ludzie pracują najdłużej, najwięcej i najciężej. Przymierzając się do roli kobiety sukcesu ponad 6 lat oduczałam się wstawania po 9 i zasypiania po 1 w nocy. Ponad 2 lata poświęciłam na naukę tego jak powinien wyglądać umysł i plan dnia milionera. Czytając biografie prawdziwych sław zrozumiałam, że moje problemy przy tym co oni przeszli nim wdrapali się na szczyt to pikuś. Nie żebym jakoś strasznie chciała mieć drogi wóz i super drogie ciuchy. Dla mnie to tylko zbędne gadżety. Metki z ubrań mnie drapią, więc i tak zwykle je urywam nim ktokolwiek zdąży je zauważyć. Jeżdżę 20 letnią Wektrą, którą uwie...