Przejdź do głównej zawartości

Posty

Białe ściany – kilka przemyśleń o samotności

  Białe ściany – kilka przemyśleń o samotności   Jak to jest być samemu?   O samotności, krąży wiele mitów, plotek, przesadów. Dla jednych jest ona piekłem najgorszym na świecie, dla innych rajem niedoścignionym. Jedni podziwiają osoby samotne za niezależność inne współczują, że sobie życia nie ułożyły. A tak naprawdę jak to jest z ta samotnością? Czemu tak się jej boimy i czemu tak od niej stronimy?   Z samotnością spotkałam się pierwszy raz w 1985 roku, gdy jako pięciolatka trafiłam do szpitala. Na szczęście jako dorosłe dziecko, nie wiele pamiętam z samotnych dni w szpitalu. Nie pamiętam bólu, który mi wówczas towarzyszył, nie pamiętam tysięcy igieł, strzykawek, nie zapamiętałam smutku rodziny nad umierającym dzieckiem. W zasadzie pamiętam tylko 3 rzeczy: nieopisaną radość ze zbierania kasztanów i to że cały oddział je dla mnie zbierał, zapamiętałam chwile tuż przed operacją i białe ściany. Jedyna trauma jaką mam z tamtego okresu, to że n...

Popołudniowe słońce

  Popołudniowe słońce Popołudniowe słońce ma w sobie coś specyficznego. Jego promienie łamią się specyficznie a aura unosząca się w powietrzu zwiastuje wyciszenie. Jeszcze nie noc, już prawie nie dzień. W na ulicach zwolna posuwają się samochody, tworząc gigantyczne korki. Cudowny moment dla kogoś, kto zwiedza świat z okien ciężarówki. Zatłoczona droga, prędkość sięgającą w porywach 20 km na godzinę, to tak naprawdę jedna z nielicznych chwil, gdy możesz się przyjrzeć mijanym miastom, ludziom i ich zwyczajom. Przed 20 laty, nie było cyfrowych tachografów ani przepustek na wjazd do miasta w godzinach szczytu. I ja miałam to szczęście, że właśnie wtedy byłam w jednym z tych aut. Dziś widząc zabłąkanego w szczycie białego man-a tga, wróciło do mnie wspomnienie popołudniowego słońca, łamiącego się z okiem ciężarówki. Dzienne ciepło, przeszyło me skronie i serce, stawiając serie pytań o sens naszych doświadczeń. Czy była bym tu gdzie jestem, gdyby nie tamto doświadczenie ...

Gen przedsiębiorcy

  Gen przedsiębiorcy   Wybierając te drogę wiedziałam, że nie będzie łatwo lekko i przyjemnie. Wiedziałam, że będą wzloty i upadki. Wiedziałam, że będą trudne i bardzo trudne sytuacje. Wiedziałam, że będę miała ochotę się wycofać i poddać. Wiedziałam, że ze wszystkich dróg wybieram te trudniejszą, jeśli nie najtrudniejszą Miałam świadomość, ze spotkam się z niezrozumieniem i osamotnieniem. Miałam pełna świadomość szans i zagrożeń. Wiele osób nie ma tej świadomości, ale ja ją miałam. Miałam ją za pierwszym razem, w wieku 25 lat, miałam za drugim w wieku 31 lat i miałam za trzecim w wieku 39 lat. Nigdy nie miałam złudzeń, że wybieram bardzo trudną drogę. Czemu więc znów to sobie zrobiłam? Wy prawdopodobnie myślicie, że ofiarami przemocy stają się słabe i bezsilne kobiety a ja wiem, że to są prawdziwe Heroski. Gdy wy prawdopodobnie myślicie, że one tkwią w tych związkach z bezsilności, ja wiem, że są uzależnione od adrenaliny, którą pan tyran tak szczodrze...

Zawsze i wszędzie możesz wszystko – rzecz o podnoszeniu się z upadku

  Zawsze i wszędzie możesz wszystko – rzecz o podnoszeniu się z upadku Świat się wali na łep. Komornik siada na konto. Szef wywala Cie z roboty. Żona to zołza a mąż to palant, który daje czadu. Twój kraj oferuje ci inflacje, pandemie, drożyznę. Do tego wszystkiegu boli cie noga w bierze lub zrobiła się na twarzy opryszczka. Znasz ten stan, gdy wszystko jest nie tak a świat zachowuje się jak by za wszelką cenę chciał ci udowodnić, że życie jest do dupy, że nic nie ma sensu, że zawsze już będzie beznadziejnie, że … Na pewno znasz ten stan, gdy raz za razem dostawałeś łomot i wszystko się waliło parami, tabunami, hurtowo. Jedziesz na najważniejsze w życiu spotkanie i na każdej z dróg w którą skręcasz trafiasz korki, roboty, wypadki. Czerwona fala. I chociaż bardzo się starasz, to ciągle coś. Czasem tak bywa. Zaznaczam bywa! Bywa dzień, dwa, a czasem rok lub dekadę. Ale w dalszym ciągu to tylko jakiś okres czasu, bynajmniej nie wieczność. Kiedy to się skończy? P...

FRING w życiu i biznesie

  FRING w życiu i biznesie FRING – jedna z moich ulubionych technik teatralnych. Zapomniana, mało znana, forma teatralna, w której chodzi o to by w barwny i niesztampowy sposób połączyć różne style i gatunki. FRING, znaczy dosłownie Frendzelkowy, interdyscyplinarny i multikulturowy, łączący różne style gatunki i formy sztuki. Moim osobistym zdaniem, FRING to najbardziej wolna w form teatralnych i jednocześnie najbardziej zgodna z form sztuki. Na jednej scenie, na jednym festiwalu, możecie bowiem spotkać niemal każdą formę sztuki i dopuszczone jest niemal wszystko. Każda z form sztuki opiera się o pewne zasady. W improwizacji i performersie, chodzi o brak powtarzalności z zachowaniem pewnych zasad przyjętych dla danego gatunku np. improv. We fringu jest dokładnie odwrotnie. On, niejako wyciąga z innych stylów to co dla danego show jest najcenniejsze i w ten sposób buduje niepowtarzalne wydarzenie. Tu ważna jest powtarzalność, niemal zerojedynkowe odniesienie do zasad innyc...

Rzecz o stawianiu granic

  Rzecz o stawianiu granic   Tyle się mówi, czyta, pisze o stawianiu granic, o obronie swojego terytorium. Tyle się mówi o tym by bronić swojego zdania i swoich wartości. Tyle się mówi o szacunku do siebie i wymaganiu go od innych względem nas samych. Tyle się mówi…   Internet pełen jest mądrali, lansujących się na światowej sławy autorytery, którzy uczą jak stawiac granice, jak mówić nie, jak niedać się wykorzystywać. Dziś każdy może być światowej sławy mentorem, który radzi jak masz żyć. Kwestia pieniędzy jakie wydasz na kampanie w internecie. Tylko tyle i talent mówcy, wystarczy byś słuchał z zapartym tchem, przypadkowego człowieka. Największe pieniądze w ostatnich latach zarabia się na mówieniu innym jak mają żyć. Tracisz przyjaciół, rozwalasz relacje budowane latami, bo ktoś ci pokazał jak budować granice, ściany, mury, tamy i fosy wokół siebie. Im więcej tych murów tym mniej przyjaciół a więcej tych kołczów, którzy radzą ci jak masz żyć. Dawniej ...

Wyznanie anonimowego biznesmena

  Wyznanie anonimowego biznesmena Od zera do milionera   Cześć, jestem Basia, mam 41 lat i jestem prezesem we własnej spółce z o. o. Wybrałam te branże, bo mnie zachwyciła. Bardzo lubię swoich klientów, mniej dostawców, choć też. Najbardziej jednak podoba mi się specyfika tej branży, wymagania jakie stawia przede mną.   W prowadzeniu własnej firmy najbardziej cenię, to kim się dzięki niej staje. Ten nieustanny rozwój, elastyczność, reagowanie na wszystko co się dzieje. Kocham to, że nic się nieda zaplanować, a co z pozoru mogło by się wydawać w brew mojej poukładanej i perfekcyjnej naturze. Zodiakalnie jestem Panną, nie zodiakalnie też. Lubie porządek, lad, poukładanie. Nie umiem funkcjonować w chaosie, w nieprzewidywalności, w bałaganie. Te cechy bardzo się przydają gdy prowadzisz firme, bowiem porządek w dokumentach jest fundamentem. Dokładnie te same cechy bardzo utrudniają pracę we własnej firmie, bowiem to przez nie stajesz się perfekcjonistą i pracohol...