Przejdź do głównej zawartości

Posty

Księga mądrości

  W umiłowaniu do mądrości zdobywam kolejne dyplomy, oglądamy inteligentne filmy, otaczamy się mądrymi ludźmi, szukamy rad u osiedlowych mędrców. Co ambitniejsi z nas w poszukiwaniu mądrości, idą na studia, kończą kolejne fakultety, coraz wyższe uczelnie, coraz droższe czytają książki,   a nawet całe godziny spędzają na wykładach. Znam i takich, którzy w umiłowaniu mądrości, każde z doświadczeń odbierają jako nie kończącą się lekcje, psychoanalizę. Są tez tacy, którzy wpędzają się w psychodeliczne stany, a nawet sięgają po środki psychoaktywne. Każdy z nas niezależnie od statusu społecznego, ekonomicznego, życiowego, ciągle szuka mądrości. Świadomie, nie świadomie. Z pychy i z bezradności. Tak świadomie jak zupełnie nie świadomie… przeszukujemy świat w poszukiwaniu kolejnej mądrości. Próbujemy zrozumieć, własnego psa oglądając filmiki gdzie psi psychologowie tłumaczą jak żyć z puchatym leniem na kanapie. Próbujemy zrozumieć otaczający nas świat oglądając wiadomości i...
Czytają przypadkowo postawioną na mojej drodze książkę „jak dobrze być singlem” Catherine Gray, naszła odkrywam, że ja też tak jak jej autorka i główna bohaterka, byłam uzależniona od miłości. Tak jak Catherine poszukiwałam miłości w oczach i ramionach mężczyzn. Na siłę poszukiwałam atencji, poczucia własnej wartości w spojrzeniach i słowach obcych ludzi. Przypominam sobie te wszystkie noce, gdy rozemocjonowana bawiłam się w małego stalkera. Każde pierdniecie pseudo księcia omawiałam z koleżankami. Każde słowo analizowałam miesiącami. Dokładnie tak jak autorka byłam niczym ćpun, w kołowrotku własnych myśli. Czytając te książkę co jakiś czas zerkam na obrazek, równie przypadkowo trafiony do mojego domu, Jezus z otwartym sercem i wzrokiem utkwionym we wszystkim co robię.   Och jakie to szczęście, że stanął na mojej drodze i wyleczył mnie z tych wszystkich kompulsywnych uzależnień, wypełniając po brzegi miłością i akceptacją dla każdej z mych niedoskonałości…   By...

PRIORYTETY, WARTOŚCI, PORZĄDKI W SZUFLADACH

  PRIORYTETY, WARTOŚCI, PORZĄDKI W SZUFLADACH   Co jakiś czas wracają do nas pewne lekcje. Zupełnie jak by wszechświat mówił, sprawdzam jak odrobiłaś tamtą lekcje. Po kilku miesiącach życia życiem lekko oddalonym od mojego, znów siedzę w swoim dawnym świecie. Tym razem oglądam mecz z perspektywy ławki rezerwowych, bardziej widza niż gracza. Podróż bohatera jest, ciągłą walka z własnymi niedoskonałościami, słabościami. Kiedy popełniasz błąd raz, to przypadek, kiedy drugi raz to lekcja ale 3 i każdy następny to już nawyk często zakrawający na głupotę.   Wiele osób przez to straciłam. Nie zaakceptowali nowych granic, priorytetów, wartości. Dawna Baska przesunęła by swoje granice, odłożyła plany, miłosiernie wybaczyła zaniedbania i dalej szła w niewygodnych butach.   Na pewnym etapie człowiek, a nawet cały tłum ludzi deptał moją godność. Na innym wiatr życia brutalnie łamał moje skrzydła. Był i taki czas, że do mojego plecaka ludzie ochoczo wrzucali...

Jesienne refleksje

Powoli dobiega końca upalne lato. We mgle skąpane są poranki.   Umierają w donicach kolejne kwiaty.   W donicach straszą kolejne trupy. Nie wiedziałam, że słoneczniki są tak krótko żywotne. Tyle energii zabrały pelargoniom, a ledwie tydzień może dwa cieszyły oko.     Nie wiedziałam, że pelargonii nie należy sadzić w bukiety z innymi kwiatami, zwłaszcza gdy mieszkasz pod neurotycznymi sąsiadami. Tak mnie wszyscy namawiali na te pelargonie. Że niby to lepsze, rozsądniejsze, bardziej wytrzymałe, mniej wody potrzebuje. Miejsce tylko w donicy zajmowały i ani z tego zapachu ani radości z kwitnienia. Ciągłe czekanie, aż się ukorzenią, uformują, zdecydują by być pięknymi kwiatami. Może rok, może pięć a może 23 lata, każą na siebie czekać. Jak się okazało nie mam tyle cierpliwości.   Stabilnie emocjonalnie pelargonie najwyraźniej do mnie nie pasują. Jak to inaczej wytłumaczyć, że wszystkim pięknie rosną cały sezon a u mnie ledwie korzeń za...

Piłeczka ping-pong-owa

  Piłeczka ping-pong-owa   Energia do działania bierze się z działania. Najgorsza jest bezczynność bowiem ona generuje bowiem bezsilność. Jakiekolwiek działanie jest zdecydowanie lepsze niż jakiekolwiek czekanie.   Drugi rok bez urlopu i kilka za ciężkich spraw, na jeden wieczór położyło mnie do łóżka i zmusiło do refleksji. Moje serce totalnie oszalało i bynajmniej nie z miłości, złości, smutku, przeciążenia. Ot tak, miało ochotę odpocząć i zafundowało głownie moim bliskim kilka godzin stresu. W pewnym momencie, ja sama, autorka tej paniki, spojrzałam na ukochanego psa i posłusznie poszłam do apteki zmierzyć ciśnienie a nawet przyjąć   jakieś leki by uspokoić serce, które szalało. Oj jak ono szalało. Płytki oddech, pieczenie w klatce, drętwienie lewej strony, specyficzny strumień idący od potylicy w stronę prawej ręki (my kobiety mamy to po prawej stronie). Wszystko spinało się w jedno a w głowie pani inspektor zachodziło dwa pytanie, udar czy za...

Podróż bohatera

  Podróż bohatera   Czasami jeden impuls sprawia, że zamykamy drzwi, pakujemy plecak, wyruszamy w drogę. Dla bohatera dzień, w którym postawił pierwszy krok, w swej podróży zawsze będzie tym dniem do którego niezmiennie wraca. Każdego roku, odtwarza dawno zapamiętane obrazy.   Co ja pamiętam z tamtego dnia, gdy moje życie zmieniło się bez powrotnie. To była sobota, nie inna od wszystkich poprzednich. Na placu jeden pracownik. Dom już był ogarnięty i gotów na niedziele. Pranie delikatnie suszył wiatr. Spokojne psy spały na schodach. Jak co sobota, czyściłam auto. M wyjechał na chwile, załatwić kilka drobnych spraw. Coraz dłużej go nie było. Czegoś mi zabrakło do niedzielnego obiadu. Jakaś głupota, pierdoła, nic nie znacząca rzecz. Czy była to pietruszka, czy żeberka, nie pamiętam. Jak dobra żona, zadzwoniłam do dobrego męża. W słuchawce usłyszałam dostatecznie mało i dostatecznie dużo, by ze godzinę potem odejść z klasą. Nigdy nie zapomnę ...

Poddaj się wreszcie

  Poddaj się wreszcie   Michał Archanioł jest aniołem dobrej Walki, który zawsze prowadzi do Boga. Cudowna to, dzielna i świetlista istota, która dawno, dawno temu wzięła mnie sobie na celownik.   Gdy żyjesz u boku takiego Anioła, życie jest niekończącym się polem bitwy. Gdy walczysz z takim Aniołem wszystkie walki sa wygrane. Za każdą z tych walk stoi jakaś cena, do zapłacenia. Żyjesz w pewien sposób na kredyt energetyczny.   Mam wrażenie, że na dźwięk jego imienia wyjątkowo szaleje szatan. Maryi nie ma odwagi podskoczyć ale na dźwięk imienia Michał dostaje czarciej piany. Widzicie jak wygląda dziś zawierzona Michasiowi ukraina. Nie inaczej jest z moim życiem. Ledwie coś się zbuduje, naprawie, opadnie kurz po walce, ten złapie chwile oddechu i szaleje jeszcze bardziej. Ach biedna to dusza, tak miła Bogu. A szatan dręczy, kąsa, niezmiennie atakuje. To z jednej, to z drugiej strony. Czasem zazdroszczę ludziom nie znającym tej przyjaźni. Ile...